Karmienie piersią jest drogie. Karmienie piersią VS mleko modyfikowane – porównanie kosztów.

Jestem absolutnym zwolennikiem naturalnego karmienia piersią, ale nie zawsze tak było. Jeszcze jako nastolatka uważałam, że to jest ohydne, nieprzyjemne, niszczy piersi i ja na pewno nie będę tak karmić. Gdy nieco spoważniałam i zaczęłam się zastanawiać nad powiększeniem rodziny doszłam do wniosku, że spróbuję karmić piersią ale wezmę ze sobą do szpitala mleko modyfikowane (MM) i w razie czego nakarmię butelką.

Później czując się kompletnie nieprzygotowana do roli matki sięgnęłam po różne lektury z tego zakresu i zaczęłam czytać. Czytałam sporo, trafiłam na wartościowe treści, w których opisywane są nie tylko zalety naturalnego karmienia ale i wszystkie trudności jakie się pojawiają i jak sobie z nimi radzić. No i moje zdanie zmieniło się diametralnie. Nie jestem pewna czy dlatego, że książki przekonały mnie o zaletach karmienia piersią, czy dlatego, że wiąże się to z większym wyzwaniem niż karmienie MM, a mnie chyba podświadomie ciągnie do wyzwań;)

Sok z Gumijagód

Wierzę, że mleko matki jest najlepszym co można ofiarować dziecku w pierwszych miesiącach życia. Nazywam je takim sokiem z gumijagód. Mogłabym dużo pisać na ten temat ale postaram się jakoś to ograniczyć i skupić głównie na wydatkach. Jednakże trudno będzie mi pominąć niektóre kwestie i trochę sobie pomądruje na ten temat. Czuję się w tym temacie doświadczona, ponieważ karmiłam pierwszą córkę przez 8 miesięcy, z tym, że posiłkowałam się MM. Przestałam, ponieważ planowałam zajść w drugą ciążę. Drugą córkę karmię już ósmy miesiąc wyłącznie moim mlekiem i planuję karmić jeszcze parę miesięcy.

Zarówno karmienie piersią jak i mlekiem modyfikowanym ma swoje plusy i minusy. Wybór sposobu karmienia zależy od mamy dziecka, a ta jak wiadomo chce dla niego jak najlepiej. Wiem, że niektóre mamy nie chcą karmić piersią i od razu decydują się podawać butelkę. Ja mogę tylko próbować zachęcić je, żeby tak jak ja, sięgnęły po jakieś wartościowe poradniki. Być może ich niechęć do karmienia piersią wynika z jakiś nieuzasadnionych przekonań lub obaw. Warto sobie trochę poczytać , nawet jeżeli nie miałoby się zmienić zdania.

Kilka faktów o karmieniu piersią

Na podstawie własnego doświadczenia i zdobytej wiedzy podam kilka istotnych faktów na temat karmienia piersią, o których prawdopodobnie nie wiedziałaś:

  • Karmienie piersią też kosztuje i to sporo. Przyjęło się mówić, że jest darmowe, ale to nieprawda, nawet przy największej oszczędności powstają jakieś koszty, chociażby dodatkowego odżywiania. Poniżej będzie zestawienie obu sposobów karmienia i informacje dlaczego karmienie naturalne łączy się z pewnymi wydatkami i ile mogą one wynosić.
  • Mało która kobieta nie może karmić piersią. Przeciwwskazań jest niewiele: jakaś poważna choroba matki (HIV, nowotwór), przyjmowanie niektórych leków, duża wada anatomiczna piersi czy jakieś rzadkie schorzenie dziecka przez które nie toleruje mleka matki. Zdecydowana większość kobiet jest w stanie karmić piersią. Nawet te, które mają płaskie czy wklęsłe brodawki, małe czy duże piesi, przyjmują leki (bezpieczne dla dziecka) lub nawet wtedy gdy dziecko ma rozszczep wargi i podniebienia. Jest na pewno trudniej ale nie niemożliwie.
  • Wokół karmienia piersią krąży wiele mitów, również takich przez które mamy rezygnują z karmienia. Najczęściej się słyszy, że nie karmi bo nie ma pokarmu lub że ma go za mało. Mechanizm wytwarzania pokarmu jest prosty. Im częściej brodawki będą dostawały sygnał, że trzeba produkować mleko, tym więcej będzie się go wytwarzać. To oznacza po prostu częstsze przystawianie dziecka do piersi. Na ogół dwa–trzy dni częstego przystawiania wystarczą, żeby piersi zaczęły wytwarzać więcej pokarmu. A zanim się to stanie maluszek będzie spijał sobie z piersi na bieżąco i się nie zagłodzi, nie trzeba panikować i biec po MM. W tym temacie liczy się wsparcie otoczenia. Często najbardziej panikują tatusiowie i babcie, którzy zamiast zachęcać do karmienia piersią gotowi sami wetknąć butlę dziecku. Dlatego jeszcze raz zachęcam do samodzielnej lektury tematu i odpowiedniego nastawienia, bo zdarzy się, że będziemy walczyć nie tylko z własnymi obawami, ale i opinią otoczenia. Druga, podobna kwestia, to jakość pokarmu. Słyszy się czasami, że mleko matki jest mało treściwe i dziecko się nie najada albo inne podobne bzdury. Jasne, że po 5-6 miesiącu dziecku nie wystarcza samo mleko i trzeba dietę rozszerzyć, ale do pół roku życia dziecka skład mleka matki jest idealnie dostosowany do potrzeb dziecka. Skład ten zmienia się wraz z wiekiem dziecka, inne jest mleko podczas jednego karmienia: na początku bardziej wodniste, pod koniec bardziej tłuste, inne w nocy i inne w dzień. Tak to wszystko natura zorganizowała, żeby dostarczyć dziecku wszystkiego co niezbędne. Koniec, kropka.
  • Chyba nie ma takiej kobiety, dla której karmienie piersią przebiegałoby bezproblemowo. Co prawda mało rozmawiam na takie tematy z innymi matkami, ale dotychczas nie słyszałam o takiej. Najczęstsze problemy to: mała ilość pokarmu, nawał pokarmu, zastój pokarmu, bolące brodawki, pękające brodawki, stany zapalne piersi, cieknące mleko i wiele innych. Karmienia naturalnego musi się nauczyć zarówno matka jak i dziecko. Mama nie umie przystawić dziecka i nie wie jak sobie radzić z różnymi problemami, nie zdaje sobie też często sprawy, że karmienie może być bolące czy kłopotliwe jak wtedy, gdy na samą myśl o karmieniu cieknie mleko. Dziecko też nie od razu umie ssać pierś. Ma odruch ssania, ale to nie znaczy, że od razu prawidłowo będzie chwytało pierś i ssało nieprzerwanie aż się nasyci. Może nawet w ogóle nie wykazywać zainteresowania piersią mamusi. Tuż po porodzie nie jest od razu głodne, ale za to często śpiące i równie zmęczone porodem jak mama. Tu kolejny raz odsyłam do lektury celem zapoznania się jakie problemy mogą wystąpić i jak sobie z nimi radzić.
  • Karmienie piersią bywa bardzo wygodnym rozwiązaniem ale też niekiedy jest dużym poświęceniem. Bywa tak, że mama nie może karmić dziecka bezpośrednio bo ma poranione brodawki albo dziecko jest wcześniakiem. Wówczas dni upływają jej na odciąganiu mleka laktatorem, które potrafi zająć parę godzin dziennie oraz wyparzaniu części laktatora i buteleczek. Poza tym, karmi się częściej niż MM, zazwyczaj dziecko budzi się częściej w nocy i mija więcej czasu zanim zacznie przesypiać całą noc. Trudnością jest również wyjście mamy na dłużej z domu. Trzeba wcześniej mleko odciągnąć na zapas lub zaopatrzyć się w modyfikowane. Niekiedy kobieta karmiąca musi stosować specjalną dietę, ponieważ niektóre składniki pokarmu uczulają dziecko. Ja obecnie nie jem produktów z kakao, orzechami i mlekiem krowim, ponieważ po nich moje dziecko miało problemy skórne. Z drugiej strony karmienie piersią bywa wygodne: nie ma problemu z myciem i wyparzaniem butelek, a gdy wybieramy się z dzieckiem nie trzeba brać ze sobą żadnego sprzętu do karmienia. Poza tym karmienie naturalne jest bardzo satysfakcjonujące, tworzy się specyficzna więź i zależność między matką a dzieckiem, niezapomniane chwile kiedy dziecko przytula się do piersi, patrzy na nas dużymi oczętami i obejmuje cieplutkimi miękkimi rączkami. Karmienie naturalne wymaga więcej czasu, więc mimo innych obowiązków, spędzamy go więcej z dzieckiem. Oczywiście nieocenione są właściwości odżywcze mleka matki. Ponadto, podobno karmienie piersią wpływa na zmniejszenie ryzyka zachorowalności na niektóre choroby zarówno matki jak i dziecka (rak piersi, otyłość i inne).

Karmienie mlekiem modyfikowanym

Plusy karmienia MM

Karmienie dziecka mlekiem modyfikowanym również ma swoje plusy i minusy. Przede wszystkim łatwiej kontrolować ilość spożywanego pokarmu. Dziecku łatwiej pić z butelki, najada się szybciej i na dłużej. Prawdopodobnie prędzej zaczynie przesypiać noce. Mama spokojnie może wyjść na cały dzień czy nawet wyjechać gdzieś na dłużej, bo dziecko nakarmi ktoś inny. W ogóle partnerzy mogą wówczas podzielić się obowiązkiem karmienia. Nie trzeba trzymać żadnej diety ze względu na dziecko, można nawet sięgnąć po jakiś napój wyskokowy. Strój również obowiązuje dowolny, nie trzeba wybierać między ubraniami, z których łatwiej wydobyć pierś. I to chyba wszystkie plusy.

Minusy karmienia MM

Minusem może być zakup dużej ilości różnych akcesoriów do karmienia, czym ich więcej, tym drożej. Dziecko karmione mlekiem modyfikowanym powinno się przepajać wodą i wcześniej zaczynać rozszerzanie diety. Dla mnie to makabra. Nigdy nie śpieszyło mi się do podawania dziecku papek, a już nie wyobrażam sobie podawać je dziecku, które skończy 4-5 miesięcy i ledwo siedzi. Do wody dzieci też jakoś miłością nie pałają. Jeżeli jedziemy gdzieś z dzieckiem lista rzeczy do spakowania się wydłuża. Dochodzi praca związana z myciem i wyparzaniem całego tego sprzętu. Minusem jest też oczywiście gorsza jakość tego pokarmu w porównaniu do mleka matki.

Karmienie mieszane

Karmienie piersią i dokarmianie mlekiem modyfikowanym jest optymalnym rozwiązaniem dla niektórych mam. Gdy kobieta ma za mało pokarmu i nie daje rady lub nie chce zwiększać jego ilości, lub gdy musi czasem przebywać z dala od dziecka (uczy się, pracuje), to może się posiłkować mlekiem modyfikowanym. Sama tak robiłam przy pierwszej córce. Starałam się, żeby dostawała jak najwięcej mojego mleka, a gdy jej nie wystarczało lub jechałam na cały dzień do szkoły, dostawała wówczas MM. Z czasem ilość MM, które spożywała zwiększała się.
Taki sposób karmienia jest pomocny ale decydując się na niego, należy wiedzieć, że dokarmianie może spowodować, że trudniej będzie nam zwiększyć ilość naszego pokarmu. Pokusa łatwego dokarmienia MM może spowodować, że szybciej zrezygnujemy z karmienia piersią. Poza tym dziecku łatwiej pić z butelki – nie musi się przy niej tyle wysilać co przy piersi. Niektóre dzieci z czasem odmawiają z tego powodu ssania piersi, dlatego też nie można im podawać butli zbyt wcześnie. Minusem mogą być również koszty, ponieważ kupuje się akcesoria przeznaczone zarówno dla karmienia naturalnego, jak i sztucznego.

Jak wyglądają statystyki? Ile kobiet karmi piersią i jak długo?

Trudno o konkretne, szeroko obejmujące temat badania. Najciekawsze informacje, pochodzące z różnych źródeł, zebrane i uporządkowane, znalazłam na tej stronie.

Według danych GUS z 2014 r. (populacja 360195) zaraz po urodzeniu piersią karmiło 98% badanych matek, później odsetek ten drastycznie maleje. Tak wygląda wykres z wynikami:

Źródło: http://femaltiker.pl/wp-content/uploads/2015/05/Raport_Karmienie_Piersia_w_Polsce_20151.pdf

Na wspomnianej stronie zamieszczone są również wyniki ankiety przeprowadzonej w 2015 r., w ramach kampanii Mleko Mamy Rządzi. Między innymi dowiadujemy się z niej, że:

  • 91% kobiet chce karmić dziecko piersią po urodzeniu,
  • 33% z nich chce karmić maksymalnie do roku (największy odsetek), 16% do pół roku, 22% ponad rok, 17% dwa lata,
  • 85% przygotowuje się do karmienia piersią szukając informacji na ten temat,
  • Po wyjściu ze szpitala, wyłącznie piersią karmiło 81,6% kobiet, a 17,5 % karmiło w sposób mieszany.
  • Najwięcej kobiet karmiło ponad pół roku – 42,7%, do pół roku – 35,2%, pozostałe kobiety rezygnowały z karmienia piersią w pierwszych miesiącach, np: 8,3% karmiło tylko 1 miesiąc.
  • Za najczęstszy powód rezygnacji z karmienia naturalnego matki podawały: zbyt małą ilość pokarmu (ok. 15%) lub powrót do pracy (ok. 17%), często to była świadoma decyzja matki lub zbytnia czasochłonność karmienia (po około 10%).
  • Matki uważały, że karmiłyby dłużej, jeżeli otrzymałyby w tym temacie fachową pomoc i poradę specjalisty: położnej lub doradcy laktacyjnego.

Koszty karmienia piersią

Wydawać by się mogło, że karmienie naturalne nic nie kosztuje. Pewnie! Gdyby zrezygnować z wszelkich udogodnień i zdać się na łaskę i niełaskę natury, karmienie piersią nic nas by nie kosztowało. Mogłybyśmy jak te kobiety z różnych ludów chodzić z piersiami na wierzchu, zwisającymi do pasa, a gdy dziecko zawieszone w chuście na plecach chciałoby jeść, zarzuciłybyśmy tylko pierś do tyłu… Jednakże większość z nas woli korzystać z udogodnień współczesnej cywilizacji.

Co kupiłam w związku z karmieniem piersią:

  • Laktator – komfort odciągania pokarmu jest bardzo ważny. Laktator po prostu nie może nam robić krzywdy a odciąganie mleka nie może boleć. Powinien być skuteczny w odciąganiu jak dziecko ale łagodniejszy. Warto zainwestować w droższy, sprawdzony, z dobrymi opiniami. Mimo, że swój kupiłam używany to i tak kosztował sporo – około 200 zł. Po serwisie krążą rozchwytywane jak ciepłe bułeczki, jest z czego wybierać. Dużo jest takich krótko używanych lub w ogóle, ponieważ komuś to karmienie nie wyszło, a cena jest dużo niższa niż sklepowa. Laktator przyda się przy nawale pokarmu żeby ulżyć piersiom, kiedy chcemy zrobić zapasy, zwiększyć ilość pokarmu w piersiach lub kiedy nie możemy karmić bezpośrednio piersią.
  • Jak laktator to i coś do przechowywania pokarmu. Bardzo wygodne są specjalne foliowe woreczki do pokarmu, ale trochę kosztowne. Do 7 miesiąca zużyłam jedno opakowanie takich woreczków, ale ich zużycie zależy od tego jak często wychodzimy, czy raczej ile odciągamy na zapas. Poza tym, mam plastikowe, wielorazowe kubeczki do przechowywania pokarmów. Przydają się również do mrożenia obiadków. Z pięć sztuk wystarczy.
  • Buteleczka i smoczek – przyda się gdy mama wychodzi na dłużej bez dziecka. Dziecko dostaje z butli odciągnięte mleko matki albo MM. Można by w ostateczności i z łyżeczki nakarmić ale buteleczka jest wygodniejsza;). Ja miałam trzy buteleczki przy pierwszej córce, do nich trzy smoczki, które zmieniałam gdy dziecko rosło, na te z większym przepływem. Obecnie używam sporadycznie tych samych egzemplarzy przy drugiej córce. Właściwie przy wyłącznym karmieniu piersią wystarczy jedna buteleczka.
  • Biustonosze do karmienia – ze 3-4 sztuki co najmniej by się przydały. Można i w zwykłych karmić, nie potrzeba kupować specjalnych do karmienia. Nawet jeżeli pozostaniemy przy zwykłych to prawdopodobnie biust nam się powiększy podczas laktacji, więc i tak będzie trzeba je wymienić na większe. Są takie specjalne z różnymi odpięciami, żeby odkryć pierś gdy potrzeba, można nosić sportowe jak ja to czynię, zwykłe lub przerobić zwykłe biustonosze w łatwy sposób – gdzieś na Internecie krążą sposoby na to. Ceny są zróżnicowane w zależności od rodzaju biustonosza oraz rozmiaru. Z tego co kojarzę, to kobietom z dużym biustem jest trudniej dopasować odpowiedni biustonosz i na ogół muszą za nie płacić dużo więcej. Najważniejsze żeby był dobrze dopasowany, wygodny, nieuciskający i jednocześnie podtrzymujący biust.
  • Wkładki laktacyjne – zużyłam może po jednym opakowaniu przy każdym dziecku. Najbardziej przydają mi się na początku, kiedy laktacja nie jest uregulowana i piersi lubią robić różne niespodzianki. Później nie używam ich w ogóle. Być może inne kobiety mają z tym większy kłopot. Kupiłam też przy okazji pierwszych karmień takie wielorazowe – 4 sztuki. Jeżeli ktoś musi stosować cały czas wkładki, może pomyśleć o takim rozwiązaniu.
  • Witaminy – łykam te, które brałam w ciąży. Mały ssak wysysa z mamusi wszystko co najlepsze, więc biorę je łudząc się, że trochę wspomagają mój organizm.
  • Dodatkowe odżywianie – możemy spalić nawet do 500 kcal dziennie karmiąc piersią. Można nie przyjmować tych dodatkowych kalorii z pożywienia, ale odchudzanie podczas laktacji jest niewskazane. 500 kcal to jeden dodatkowy posiłek. Koszt jednego posiłku to około 5 zł. Najwięcej karmimy w pierwszym półroczu życia dziecka, później już dużo mniej ponieważ dziecko ma rozszerzoną dietę, więc dostarczać powinnyśmy sobie mniej dodatkowych kalorii, czyli na przykład pół dodatkowego posiłku dziennie (2,5 zł). Biorąc pod uwagę powyższe założenia, dodatkowe odżywianie może nas kosztować nawet 2280 zł przez okres dwóch lat (182 dni*5 zł + 548 dni*2,5 zł). Jest to oczywiście zawyżony wynik. Nie zawsze się spożywa te dodatkowe kalorie, czasami je się tyle co przed ciążą żeby wrócić do poprzedniej wagi, posiłki mogą być tańsze, możemy karmić dużo mniej po rozszerzeniu diety itd. Mimo wszystko myślę, że warto wziąć pod uwagę to, że takie koszty występują.
  • Mogą się przydać jeszcze takie urządzenia jak podgrzewacz i sterylizator jeżeli dziecko będzie otrzymywało odciągnięte mleko z buteleczki. Jeżeli sporadycznie to spokojnie można używać do tego garnuszka, dlatego akcesoria te zarezerwowałam dla sztucznego karmienia.
  • Ponadto niektórzy inwestują w komfort karmienia kupując specjalne fotele czy poduszki do karmienia. Niewątpliwie na karmieniu spędzimy długie godziny, a każda położna powtarza, że mamie musi być wygodnie, inaczej dziecko wyczuje napięcie i nie będzie chciało jeść, ale myślę, że spokojnie można sobie zorganizować komfortowe warunki z tego, co mamy w domu.

Gdy pojawią się problemy

Dojdzie jeszcze pewnie parę rzeczy ze względu na występujące problemy podczas laktacji. Z początku często mamy kupują nakładki na brodawki, ponieważ albo bolą, albo pękają, albo dziecko nie umie uchwycić brodawki. Położne często sugerują ich zakup. Mnie też tak doradzały, gdy mała nie umiała chwycić brodawki, ale u mnie się nie sprawdziły. Może też kusić kupowanie różnych maści na bolące lub poranione brodawki, ale chyba żadne nie są zbyt skuteczne, a poza tym mamy zawsze pod ręką maść na odparzenia naszego dziecka – można pożyczyć. Nie wiem jak to jest z różnymi specyfikami, które maja pomagać zwiększyć ilość pokarmu. Ja nie wierzę w ich działanie, może ktoś ma inne doświadczenia. Wierzę natomiast w proste działanie natury – częstsze przystawianie, prawidłowe odżywienia i nawadnianie.

Co się kupuje przy karmieniu mlekiem modyfikowanym?

  • Oczywiście mleko modyfikowane – jest co najmniej kilku różnych producentów mleka. Proponują oni mleko w proszku do samodzielnego rozrabiania lub w płynie w małych buteleczkach po 70-90 ml. Buteleczki znalazłam tylko takie dedykowane dzieciom, które nie ukończyły 6 miesiąca życia. Samodzielne rozrabianie wychodzi znacznie taniej. Dla przykładu: buteleczka mleka Bebilon 1 Pronutra 90 ml. kosztuje 2,73 zł/szt., żeby zrobić 100 ml MM z proszku, trzeba zużyć 3 miarki produktu, które będą nas kosztowały 0,58 zł nie licząc wody. Różnica jest ogromna ponad 2 zł na jednym posiłku. Buteleczki kosztują między 2,5 zł a 2,73 zł za sztukę.
    Ceny preparatów w proszku są bardziej zróżnicowane. Ceny porównywałam w przeliczeniu na kilogram produktu, zaczerpnięte są z aptek internetowych, dotyczą mleka pierwszego. Najtańsze jest Bebiko – 34,86 zł, później NAN 41,19 zł i Bebilon 43,33 zł. Znalazłam też kilka mniej popularnych nazw, które są droższe: Enfamil 52,74 zł, Humana – 65,4 zł, Holle – 63,75 zł. Dużo droższe są specjalne mleka dla dzieci z różnymi nietolerancjami pokarmowymi czy innymi problemami (kolki, zaparcia): Bebilon Pepti – 70,51 zł, Hipp – 91,98 zł, Nutramigen LGG – 112,25 zł. Niektóre z nich są refundowane. Refundowany Bebilon Pepti kosztuje już tylko 35,98 zł, a Nutramigen LGG 72,02 zł. Są też specjalne preparaty dla ciężkich przypadków wymienionych defektów metabolicznych i alergii, które po refundacji kosztują tylko kilka złotych za opakowanie. Wykaz dostępny jest na tej stronie.
    Wybór mleka nie zawsze należy do rodziców – dziecku może nie pasować mleko, które my wybierzemy i ogłosi to wysypką lub problemami gastrycznymi.
  • Buteleczki – oczywiście da radę i z jedną, ale trzeba by ją w kółko myć i wyparzać. Wygodnie byłoby mieć tyle ile karmień w ciągu dnia, żeby raz dziennie je razem myć i wyparzać, czyli z 7-8 sztuk. W moim poradniku była mowa o kilkunastu… Podejdę jednak do tematu oszczędniej i założę, że 3 wystarczą, będzie trzeba je za to częściej myć.
  • Pojemniczki do wody i proszku, termos, termoopakowanie – takie różności ułatwiające podróżowanie z dzieckiem. Nie trzeba zabierać całych opakowań mleka. Są na przykład specjalne pojemniczki z przegródkami, żeby wsypać odmierzoną ilość mleka na każde karmienie. Ja dostałam taki pojemnik po kimś, gratis do podgrzewacza, który kupiłam używany. U mnie sprawdzał się taki właśnie pojemniczek + woda w zwykłym termosie.
  • Podgrzewacz – wygodne urządzenie do którego wstawia się buteleczkę z mlekiem, przydatne i przy karmieniu piersią i przy MM. Można podgrzewać w mikrofalówce ale niektórzy unikają tego rozwiązania ze względu na rozpowszechnioną opinię o negatywnym wpływie kuchenki na żywność.
  • Sterylizator – mycie i wyparzanie akcesoriów do karmienia bywa uciążliwą pracą, dlatego takie urządzenie może ją nieco ułatwić. Do wyboru są elektryczne sterylizatory parowe i takie do kuchenki mikrofalowej. Za bardzo się za nich nie znam, ponieważ ja używałam tradycyjnej metody wyparzania poprzez gotowanie w garnku lub grzanie w piekarniku. Moim zdaniem rzecz zbędna, ale niektórzy kupują.
  • Suszarka, szczoteczki i płyn do mycia – moim zdaniem również zbędne, ale i tak większość osób je kupuje. Szczotki dla lepszego domycia buteleczki a suszarka, żeby buteleczka nie miała styczności z niczym po umyciu, ponieważ musi być sterylna. Są również specjalne płyny do mycia buteleczek. Ja wyrodna matka myłam butelki Ludwikiem lub w zmywarce i kładłam je do wyschnięcia na ręcznikach papierowych;)

Prognozy wydatków przy karmieniu naturalnym i mlekiem modyfikowanym

W tabeli prezentuje koszty obu rozwiązań. Koszty dotyczą karmienia przez okres dwóch pierwszych lat życia dziecka. Przy analizie uwzględniłam ceny nowych produktów, znalezionych w Internecie. Produkty wybrane zostały według mojej subiektywnej oceny. Próbowałam znaleźć optymalne dla mnie rozwiązania, łączące wysoką użyteczność i stosunkowo niską cenę.

Karmienie naturalneKarmienie mlekiem modyfikowanym
Razem 3013,67 zł. Razem2551,21 zł.
AkcesoriaKosztAkcesoriaKoszt
laktator
elektryczny Lovi Prolactis
322 zł. mleko modyfikowane - przyjmijmy optymistycznie najtańsze - 34,86 zł./kg. Łączny koszt to zakup mleka na żywienie przez dwa lata w ilości zalecanej przez producenta. 2276,24 zł.
Torebki do przechowywania - 1 op. (20 szt. - 20,49 zł.) Babyono, pojemniki na pokarm x5 po 200 ml. - 3,99 zł/szt. 40,44 zł. Buteleczki x3 - lovi ze smoczkiem 250 ml. po 21,99 zł. + smoczki w innych rozmiarach, razem 9 szt. po 6,99 zł. 128,88 zł.
Buteleczka - lovi ze smoczkiem 250 ml. za 21,99 zł. + smoczki w innych rozmiarach, razem 3 szt. po 6,99 zł. 42,96 zł.
pojemnik na mleko (11,68 zł.) + termos (17,39 zł.)
29,07 zł.
biustonosze - ja preferuje sportowe, 4 sztuki po 12,9851,92 zł. podgrzewacz34 zł.
wkładki laktacyjne - 1 opakowanie - 36 szt. po 7,49 zł. + 2 kpl. wielorazowych po 4 szt., 8,99 za kpl. 25,47 zł.sterylizator mikrofalowy 52,99 zł.
suplementy diety - ja biorę vita-miner, 1 opakowanie, 60 tabletek za 17,29 zł. Przez dwa lata zużyjemy 12 opakowań 207,48 zł. suszarka (19,90 zł.), szczoteczka do mycia (2,5 zł.), płyn do mycia (7,63 zł.)30,03 zł.
Dodatkowe odżywianie. Kalkulacje zamieściłam wcześniej2280 zł.
Inne rzeczy kupione na próbę: herbatka na laktację (6,5 zł.), nakładki silikonowe (36,9 zł.)43,4 zł.

No niestety, według wyliczeń z tabeli najzdrowszy pokarm dla niemowlęcia, czyli mleko matki, może być droższe niż karmienie mlekiem modyfikowanym. Różnica to prawie 500 zł, ALE… To co zawarłam w tabeli to tylko przykładowe symulacje. Koszty obu rozwiązań mogą dla innych zarówno wzrosnąć jak i bardzo zmaleć. Być może jakaś matka obędzie się bez laktatora i buteleczek, bo po prostu zawsze będzie gdzieś niedaleko dziecka. Największym kosztem karmienia naturalnego jest dodatkowe odżywianie. Ten koszt może być znacząco niższy, jeżeli mama ograniczy podaż dodatkowych kalorii czy może będzie taniej gotowała, ale to bardzo indywidualne kwestie. Pozostałe akcesoria też nie są niezbędne, można się obyć bez nich. W najtańszej opcji pozostaje tylko koszt dodatkowego odżywiania, który można pewnie jakoś ograniczyć i wydać mniej niż 2000 zł przez okres dwóch lat.

Karmienie mlekiem modyfikowanym też może być jeszcze tańsze. Spokojnie można się obyć bez podgrzewacza, sterylizatora czy akcesoriów do mycia i suszenia. Zostanie wówczas kwota 2434,19 zł. Największym kosztem tu jest zakup mleka modyfikowanego i tu moim zdaniem koszt może jedynie wzrosnąć, ponieważ nasze dziecko może zjeść więcej niż przewiduje producent, albo nie będzie tolerowało takiego taniego mleka i będziemy musieli kupować droższe, może nawet te najdroższe dla alergików. Gdybyśmy musieli zakupić mleko Bebilon cena za kilogram wzrosłaby o niecałe 25%, więc łączny koszt karmienia w okresie dwóch lat wyniósłby 2845,3 zł, czyli wzrósłby o prawie 570 zł. Mleko Nutramigen, nawet po refundacji ma cenę wyższą aż o 107% od najtańszego mleka, więc łączny koszt zakupu byłby dużo większy – nie chce spekulować bo nie wiadomo jak długo byłoby podawane dziecku.

Warto pamiętać o tym, że większość z zakupionych rzeczy może przydać się przy drugim dziecku lub można je po prostu sprzedać dalej. Więcej stracimy na sprzedaży rzeczy, które kupiliśmy nowe niż tych kupionych jako używane.

Ile wydałam na karmienie mlekiem moich dzieci

Przy pierwszej córce stosowałam karmienie mieszane. Dokarmiałam ją od czwartego tygodnia życia, starając się jak najwięcej karmić piersią. Z czasem ilość podawanego MM zwiększała się. Piersią przestałam karmić po 8 miesiącach. Poniżej zestawienie kosztów karmienia mojej córki przez okres dwóch lat.

Koszt karmienia mieszanego pierwszej córki był wysoki, wyższy niż w każdej z powyższych symulacji, mimo, że starałam się podejść do tematu oszczędnie. Laktator kupiłam używany na aukcji. Używany był krótko i był w pełni sprawny, a tańszy od nowego o około 100 zł, to spora różnica. Używam go przy drugiej córce i jeżeli się nie popsuje do tego czasu, to pewnie go później odsprzedam za nie najgorszą cenę. Podobnie jak i podgrzewacz. Mleko wyszło mi dość drogo. Karmiłam Bebilonem, bo tańszego córka nie tolerowała. Poza tym z początku kupowałam mleko w sklepach stacjonarnych, przepłacając parę złotych na opakowaniu. Tuż przed drugimi urodzinami przeszłam na mleko krowie. Po trzecim miesiącu karmienia przestałam przyjmować dodatkowe kalorie, żeby zrzucić zbędne kilogramy. Stąd kalkulacja kosztów dodatkowego odżywiania zrobiona jest tylko dla trzech miesięcy karmienia. Duże koszty są również efektem karmienia mieszanego – kupuje się rzeczy zarówno dla karmienia naturalnego jak i sztucznego.

Drugą córkę karmię wyłącznie piersią i nic już nie musiałam dokupować, więc jedynym kosztem jest dodatkowe odżywianie. Karmię córkę już 8 miesięcy i zamierzam jeszcze parę miesięcy kontynuować karmienie. Szacuje, że dodatkowe odżywianie kosztowało mnie dotychczas maksymalnie 1000 zł.

Karmienie mlekiem – gdzie szukać oszczędności?

Raczej nie będziemy żałować dziecku pokarmu, ale znajdzie się parę kwestii pozwalających zaoszczędzić trochę pieniędzy:

  • Kupuj przez Internet. Zarówno mleko jak i wszelkie akcesoria, tam zazwyczaj jest taniej. Mleko kupuj w większej ilości, żeby przesyłka była gratis i często cena pojedynczej sztuki jest wówczas niższa.
  • Nie kupuj na wszelki wypadek – jeżeli nie wiesz czy na pewno będziesz czegoś potrzebować to się wstrzymaj z zakupem. Z drugiej strony unikaj zakupu na gwałt, wówczas nie mamy czasu na porównywanie cen czy czekanie za dostawą.
  • Kup mało buteleczek. Przy karmieniu piersią jedna wystarczy. Przy mleku modyfikowanym kup dwie i dokup więcej dopiero, kiedy stwierdzisz, że to za mało. Kup je od razu w większym rozmiarze, około 250 ml. Nie ma sensu wymieniać małych na duże po jakimś czasie.
  • Można się śmiało obyć bez podgrzewacza, sterylizatora, szczoteczek, płynów do mycia i suszarek. Jeżeli chodzi o inne produkty, to są to już indywidualne kwestie. Dla mnie na przykład laktator musi być, komuś innemu może okazać się zbędny mimo karmienia piersią.
  • Wszelkie sprzęty można odkupować używane lub popytać po znajomych, może ktoś ma coś na wydanie. Bez problemu można znaleźć je w bardzo dobrym stanie, krótko używane lub w ogóle i dużo tańsze od nowych.
  • Dodatkowe odżywianie nie musi kosztować 5 zł dziennie jak to przyjęłam w kalkulacjach, tylko mniej, dzięki bardziej oszczędnemu gotowaniu.
  • W przypadku pojemników do mrożenia pokarmu czy wkładek laktacyjnych warto zainwestować w wielorazowe.

Wnioski

Jak się okazuje wyprodukowanie mleka matki może być bardzo kosztowne, czasami nawet droższe niż karmienie mlekiem modyfikowanym. Planując ten wpis sama byłam przekonana, że karmienie piersią jest tanie, że to tylko zakup kilku akcesoriów, żeby mama mogła ruszyć się czasami gdzieś bez dziecka. Mimo wysokich kosztów nie zmieniłam swojego podejścia do karmienia piersią. Wciąż uważam, że mleko matki jest takim sokiem z gumijagód dla dzieci i warto próbować karmić piersią. Mleko modyfikowane powinno być drugą opcją, kiedy mimo starań pierwsza nie wypali. I jeżeli stosujesz drugą opcję nie przejmuj się, przecież też chcesz dla swojego dziecka jak najlepiej. Pamiętaj, że szczęśliwa matka to szczęśliwe dziecko.

 

Jestem ciekawa czy zgadzacie się z moimi wyliczeniami. Czy może macie inne doświadczenia? Proszę, podzielcie się swoim zdaniem.

 

Podobne wpisy:

Koszty porodu: wyprawka do szpitala

Koszty ciąży: ubrania, kosmetyki, akcesoria i inne

Koszty ciąży: opieka medyczna

To Cię może zainteresować: