Kontroluj swoje pieniądze. Skoroszyt Excel z domowym budżetem do pobrania!

Dawno, dawno temu… Kiedy zaczęłam otrzymywać pierwsze wypłaty, okazało się, że te niewielkie kwoty pieniężne lubią się rządzić swoimi prawami. Zawsze pod koniec miesiąca nie mogłam się doszukać, czy też doliczyć pieniędzy, które mi zostały. A właściwie tych, które wydawało mi się, że zostały. Jako, że od razu po szkole średniej zaczęłam mieszkać samodzielnie, zarobione pieniądze w całości konsumowałam na bieżące potrzeby. I tak, prawie co miesiąc przeszukiwałam portfel, torebkę, kieszenie i wszystko inne w poszukiwaniu 200 zł., no bo przecież powinny mi były zostać. W głowie szybko kalkulowałam, na co mogłam je wydać, ale że nie mogłam sobie nic przypomnieć, to uważałam, że na pewno gdzieś się po prostu schowały.

Tak się właśnie zaczyna historia prowadzenia przeze mnie spisu wszystkich wydatków i przychodów. Postanowiłam sobie, że dorwę te 200 zł. To było mniej więcej 10 lat temu. Zrobiłam sobie odpowiednie tabelki w Excelu, powypisywałam kategorie wydatków, powstawiałam odpowiednie formułki i nic tylko uzupełniać. Pierwsze próby nie były jednak zbyt udane. Często zapominałam żeby wziąć paragon i nie zapisywałam wydatków na bieżąco. Dopiero po wielu miesiącach, zaczęłam robić to dość skrupulatnie, wydatki w Excelu pokrywały się z tymi rzeczywistymi, a sprawa zaginionych 200 zł. zaczęła się wyjaśniać.

Miałam jasny obraz moich wydatków. Jak się okazało pieniądze mi nie giną, tylko po prostu są wydawane, ale ja nie pamiętam na co. Do tego dostałam szereg różnych informacji, ile i na co wydaję. Miałam na przykład rażącą w oczy rubrykę używki, która pożerała mi lwią część niewielkich dochodów, ze względu na ówczesne palenie papierosów.

Dlaczego warto spisywać wydatki?

Pieniądze trzeba mieć pod kontrolą. Zarządzanie pieniędzmi „na oko”, to tak jak próby odchudzania bez ścisłego kontrolowania tego co jemy. Ile razy się słyszy, że: ja przecież mało jem a nie mogę schudnąć, ale gdyby tak usiąść i spisać wszystko, co ta osoba zje, to się nagle okazuje, że małe co nie co między posiłkami, parę razy dziennie, powoduje sporą nadwyżkę kaloryczną, albo dzień diety, a na drugi dzień nagradzanie się za te wyrzeczenia. Dlatego kalorie najlepiej spisywać i liczyć. Łatwo wówczas wychwycić błędy, wprowadzić zmiany i kontrolować dzienną podaż kalorii. Odchudzanie jest wówczas efektywniejsze.

Tak samo jest z finansami. Żeby mieć je całkowicie pod kontrolą i optymalnie nimi zarządzać, trzeba się trochę wysilić. Najlepiej zacząć od spisywania wydatków i przychodów. Szybko zobaczymy, gdzie popełniamy błędy, jakie zakupy są zbędne, na co wydajemy więcej niż myślimy, że wydajemy i ile wynoszą nasze stałe wydatki. Jak już poznamy nasze nawyki, łatwiej będzie nam wprowadzić zmiany i zacząć coś planować.

Jest wiele plusów prowadzenia domowego budżetu:

  • świadomość ile wydajemy pieniędzy na poszczególne grupy wydatków i tego gdzie rozeszły się Twoje pieniądze,
  • łatwo wykryć, gdzie popełniamy błędy, na przykład kupujemy często tanie książki, po około 10 zł. Niby to niewiele, ale w skali miesiąca to na przykład 70 zł., czyli rocznie 840 zł. Można przecież za darmo wypożyczyć z biblioteki. Może się okazać, że wydajemy sporo na jedzenie, wówczas warto się dowiedzieć jak można zaoszczędzić na jedzeniu nie obniżając jego jakości.
  • łatwiej się dowiedzieć, o ile możemy graniczyć wydatki, jeżeli je pogrupujemy. Możemy zaplanować sobie ile chcemy wydać na daną grupę wydatków i później dostosować nasze działania, żeby te cele zrealizować. Na przykład co miesiąc wydaję 50 zł. na słodycze, rezygnacja z nich to same plusy, ale nie potrafię z nich całkowicie zrezygnować, więc postanawiam, że wydam na nie tylko 20 zł. miesięcznie, czyli zjem batonik co drugi dzień. Oszczędzę wówczas 30 zł. miesięcznie, czyli aż 360 zł. rocznie, bez aż takich wielkich wyrzeczeń i schudnę przy okazji 3 kilogramy;)
  • wiemy, ile jesteśmy w stanie mniej więcej zaoszczędzić. Po odjęciu podstawowych wydatków od dochodów, wiemy jaka kwota nam pozostanie na koniec miesiąca. Spiszmy zatem na innej kartce nasze pozostałe, mniej pilne potrzeby. Mniejszą część pozostałych pieniędzy możemy wydać na te potrzeby, ale większą powinniśmy zostawić na oszczędności. W ten sposób możemy sobie zaplanować konkretne sprawy. Wiemy, ile oszczędzimy i kiedy będzie nas na coś stać. Słowo pisane nabiera mocy. Tak jak z tym odchudzaniem, tak i przy budżecie nic nam nie umknie, nic nie będzie mniej więcej i na oko, tylko same konkrety, dzięki którym zrealizujemy nasze plany.

Przykład: Kowalski zarabia 2000 zł. Po analizie swoich wydatków wie, że na podstawowe potrzeby wydaje 1500 zł. Poza podstawowymi potrzebami, chce kupić sobie w najbliższym czasie nowe buty, książkę o finansach, lampkę nocną i półeczkę do garażu. Jeżeli do dyspozycji zostaje mu tylko 500 zł., to najlepiej byłoby, gdyby kupił sobie tylko jedną z powyższych rzeczy, na przykład nowe buty za 100 zł. Pozostałe pieniądze powinien zaoszczędzić. Skoro dawał sobie radę dotychczas bez wszystkich tych rzeczy, to może sobie jeszcze odłożyć w czasie ich zakup. Jeżeli w przyszłym miesiącu będzie miał kolejny raz nadwyżkę pieniężną, kupi sobie kolejną z tych rzeczy. Gromadzenie oszczędności jest bardzo ważne, co jest obszernym tematem na osobny wpis. Tu można sobie jedynie powyobrażać, co zrobiłby Kowalski, gdyby stracił pracę. Gdyby zaoszczędzone 400 zł. odkładał co miesiąc, po roku miałby pieniądze, żeby przeżyć trzy kolejne miesiące w razie utraty pracy, bez dochodu i bez zaciskania pasa. To niewielkie kwoty ale postawiły by Kowalskiego w o wiele lepszej sytuacji, niż gdyby nie oszczędzał ich w ogóle.

  • otrzymujemy nagą, kłującą w oczy prawdę o wydatkach na rzeczy zbędne, z których nie potrafiliśmy do tej pory zrezygnować. Takie wydatki to na przykład papierosy albo kosmetyczka. Prawdopodobnie i tak z nich nie zrezygnujemy ale może poszukamy różnych sposobów, żeby ograniczyć wydatki z nimi związane.

Czy przeciętny Kowalski kontroluje swój budżet?

Znalazłam parę ciekawych informacji na stronie biznes.interia.pl. Badanie zostało przeprowadzone w marcu 2012 roku, w badaniu udział wzięło 4462 respondentów. Okazało się, że 61% Polaków prowadzi swój domowy budżet. 43% z nich używa do tego kartkę i długopis, 15% arkusz kalkulacyjny, a zaledwie 4 % preferuje specjalne programy czy aplikacje do tego przeznaczone. Pozostali badani nie prowadzą takich zestawień bo uważają, że nie mają na to czasu (23%), nie widzą korzyści z tego płynących (12%) lub nie wiedzą jak się za to zabrać (4%). Odsetek pań jak i panów zarządzających domowym budżetem jest bardzo zbliżona. Różnica natomiast występuję ze względu na dobór narzędzi do budżetowania.

http://biznes.interia.pl/finanse-osobiste/news/ponad-60-proc-polakow-kontroluje-domowy-budzet,1777740,4141

Panie preferują kartkę i długopis, a panowie częściej sięgają po informatyczne rozwiązania. Podział ze względu na wiek też nie przynosi dużych różnic w podejściu do finansów. Wynik badania waha się pomiędzy 57% a 65% dla poszczególnych grup wiekowych. Najwięcej osób zarządzających budżetem ma 55 lat i więcej.

Jak prowadzić domowy budżet?

Każdy sposób jest dobry. Trzeba dopasować coś do swoich potrzeb. Można w zeszycie z długopisem, w arkuszu kalkulacyjnym, w specjalnej aplikacji, płatnym lub darmowym programie itp. Są nawet takie programy, które pobierają dane z naszych kont bankowych. Ja od lat prowadzę swoje zestawienie wydatków i przychodów w skoroszycie kalkulacyjnym Excel. Przez te lata pierwowzór był przeze mnie wielokrotnie modyfikowany, ulepszany i dopasowywany do bieżących potrzeb. Postanowiłam, że podzielę się z Wami moim skoroszytem. Można go pobrać klikając poniżej. Umieściłam tu również opis krok po kroku o co w nim chodzi. Oczywiście zanim go tu wstawiłam, wprowadziłam w nim szereg poprawek, żeby był dla Was bardziej czytelny i funkcjonalny. Wstawiłam na przykład dni tygodnia, podsumowanie roku czy sprawdzanie salda, coś czego nie zrobiłam wcześniej dla siebie. I tak się zastanawiam,  dlaczego zrobiłam to dopiero teraz.

 

Kliknij, żeby pobrać Budżet domowy.

Pobierz darmowy skoroszyt do prowadzenia budżetu domowego.

W każdej chwili możesz zacząć dbać o swoje finanse.

 

Skoroszyt zaczyna się od lutego 2017 roku i kończy na podsumowaniu roku. Wiem, że rok już się zaczął, ale budżet można zacząć prowadzić w każdej chwili, wystarczy wpisać ile mamy na start i zacząć od dowolnego dnia roku.

Mój budżet w Excelu krok po kroku

Wszystkie arkusze, oprócz ostatniego, przypisane są do poszczególnych miesięcy roku. W każdym z nich są cztery tabelki. Pierwsza, największa, służy spisywaniu wydatków. Poniżej zrzut mojej tabelki.

Tabela do wpisywania wszystkich wydatków.

Po lewej mamy kategorie. To jest taki przykładowy zestaw. Oczywiście każdy może zmienić ich nazwy i dostosować do swoich potrzeb. Ja na przykład nie korzystam już z rubryki używki i zamiast niej mam budowa domu. Każdy musi się zastanowić jakie konkretnie rzeczy będzie przypisywał do danej kategorii, co może okazać się kłopotliwe, zwłaszcza na początku. Ale nie ma się co tak tym przejmować, to nie są rzeczy najważniejsze w prowadzeniu budżetu i wszystko wyjdzie w praniu.

Opiszę pokrótce kategorie mniej oczywiste dla innych. Do dzieci przypisuję wszystko, co da się łatwo wyodrębnić z innych wydatków: jedzenie (jogurciki, kaszki, soczki, mleko mod. Itp.), ubranka, meble, zabawki. Ale jeżeli wybieramy się gdzieś razem, to koszt biletów wpisuję do kategorii rozrywka. Chemia to oczywiście chemia gospodarcza, ale wpisuję tam też: papier toaletowy, ręczniki papierowe, chusteczki itp. Akcesoria to dla mnie wszystkie rzeczy namacalne, które nie pasują do innych kategorii, takie jak: baterie, koperty, śrubokręt, garnek, fotel czy lodówka. W innych zakupach lądują najczęściej opłaty za parking, opłaty związane ze szkołą, pieniądze wydane na kogoś nie przypisanego do budżetu, na przykład nieodzyskane 10 zł. za krem, który kupiłam sąsiadce. Można dodać więcej kategorii, ale trzeba by je ręcznie wstawiać do każdego kolejnego arkusza.

Górne wiersze dzielą kolumny na dni miesiąca wraz z dniami tygodnia, następnie mamy podział na: co i ile. W co wpisuję co mniej więcej kupiłam. Szczegółowość zależy od Was. Ja wpisuje mniej więcej ile sztuk czego kupiłam, ale nie rozdrabniam się na podawanie wagi i cen jednostkowych. Przykłady są zawarte na powyższym zdjęciu. W ile wpisujemy oczywiście kwoty, trzeba uważać, żeby nie było zbędnych spacji, kropek zamiast przecinków i innych znaków, tak żeby wpisane kwoty na pewno się sumowały.

Kwoty  z wydatków sumują się dla każdego dnia, tygodnia i dla całego miesiąca. Tak wyglądają okienka podsumowujące wydatki.

W tych polach widoczne są sumy wydatków dla danych dni, tygodni i całego miesiąca.

Jest również suma kosztów według kategorii, na końcu tabeli, po prawej stronie. W kolumnie BF jest suma wydatków z pierwszej połowy miesiąca, a w następnej suma dla całego miesiąca według danej kategorii.

Obok kategorii widoczne jest podsumowanie wydatków dla pierwszej połowy miesiąca i całego miesiąca według ich rodzaju.

Poniżej dużej tabeli z wydatkami są trzy mniejsze. Pierwsza mała tabelka to nasze przychody. Tu nie dodawałam kategorii, bo to zbyt indywidualne sprawy. Poniżej przykładowe wpisy.

Kategorie przychodów mogą być mocno zróżnicowane.

Tam gdzie jest start musicie wpisać wszystko, co macie na początku prowadzenia budżetu, w kolejnych arkuszach to okienko będzie widniało jako poprzedni miesiąc i będzie się uzupełniało automatycznie.

Pod tabelką są okienka sumujące przychody: jedno dla danego miesiąca i drugie prezentujące przychody wraz z pieniędzmi pozostałymi z poprzednich miesięcy.

Rubryka zostało jest różnicą między przychodami a kosztami. To wszystkie pieniądze, które mamy na chwilę obecną, bez względu na stopień ich płynności: gotówka, ROR, konto oszczędnościowe, lokata itp.

Mam też taką tabelkę, którą nazwałam subkonta. Przedstawia ona moje oszczędności. Zamiast zakładać kilkanaście osobnych kont oszczędnościowych, żeby rozdzielać poszczególne oszczędności według ich celów, robię to nominalnie w Excelu. W rzeczywistości mam tylko dwa konta oszczędnościowe: na jednym trzymam pieniądze na starość, a na drugim pozostałe razem, a szczegółowe ich przeznaczenie znajduje się właśnie w Excelu.

Przykładowe cele oszczędnościowe.

Rubrykę pop.m-c wypełniamy tylko w lutym, w pozostałych miesiącach wypełni się automatycznie. Kategorie są tylko moją propozycją, można je dowolnie zmienić. Kategoria mąż i żona są u nas nowością. Postanowiliśmy z mężem, że powinniśmy płacić sobie co miesiąc jakieś kieszonkowe, którym moglibyśmy swobodnie dysponować. Tak, żeby mieć pieniądze na przyjemności; na rzeczy nie koniecznie praktyczne; na takie, które nie wymagają kompromisów itd. Póki co, tylko raz tam sobie wpłaciliśmy pieniądze, bo oczywiście inne wydatki okazały się ważniejsze,  ale może coś się w końcu uzbiera i kupię sobie wymarzoną maszynę do szycia;)

W tabelce subkonta również jest rubryka zostało. Ta rubryka jest dla Was ważniejszą informacją niż poprzednie zostało, o ile w ogóle będziecie uzupełniać tabelkę subkonta. Kwota ta oznacza pieniądze, które zostały Wam do rozdysponowania w danym miesiącu, po odliczeniu wydatków i wszelkich oszczędności, czyli te łatwo dostępne pieniądze w postaci gotówki i środków na ROR.

Przykład 2. Kowalski widzi pod koniec miesiąca, że na subkontach zostało mu jeszcze 3100 zł. Musi jakoś racjonalnie rozdysponować tę kwotę: 100 zł. musi zostać na zakupy do zrobienia jeszcze w tym miesiącu i 100 zł. na paliwo. Wszystkie inne wydatki są już uregulowane, więc może sobie kupić fotel za 1000 zł., którego zakup planował od dłuższego czasu. 1400 zł. rozdysponuje pomiędzy powyższe subkonta na oszczędności i zostawi jeszcze 500 zł. nadwyżki na wszelki wypadek na kolejny miesiąc, który może okazać się dużo mniej dochodowy. Niech Cię nie zrażą kwoty, to tylko dla przykładu. Każdy by chciał, żeby zostawało mu 3100 zł. do rozdysponowania, ale scenariusz wygląda podobnie i dla mniejszych kwot.

Ostatnia tabelka służy sprawdzeniu salda. Nie uzupełniamy jej regularnie, tylko wyrywkowo, żeby sprawdzić czy rzeczywisty stan środków pieniężnych pokrywa się z kwotami wpisanymi w Excelu.

Różnica ta oznacza, że mamy 6 zł. więcej w kieszeni niż na arkuszach Excela.

Tu również kategorie są tylko moimi sugestiami. W praktyce to wygląda tak, że raz-dwa razy w miesiącu liczę gotówkę w portfelach i skarpetach, loguję się do kont bankowych i spisuję kwoty z rachunków. Po uzupełnieniu tabelki wyjdzie nam jakaś różnica.

Jeżeli jest dodatnia tzn., że o tyle mamy więcej pieniędzy rzeczywiście niż twierdzi Excel. To oznacza, że albo nie wpisaliśmy jakiegoś przychodu, albo wpisaliśmy za dużą kwotę wydatków, gdzieś się machnęliśmy.

Jeżeli kwota jest ujemna tzn., że brakuje nam jakichś pieniędzy i albo wpisaliśmy za dużo w przychody, albo nie wpisaliśmy jakiegoś poniesionego wydatku do tabelki. Chyba najczęściej zdarza się pominięcie jakiegoś wydatku, bo zapomnieliśmy wziąć paragon lub go nie otrzymaliśmy, zgubił się itp.

Z początku pewnie będą Wam wychodziły spore różnice, ponieważ nie będziecie wszystko skrupulatnie zapisywać. Będą się Wam zdarzać różne błędy, więc warto sprawdzać saldo częściej. Trudniej jest też, jeżeli budżet dotyczy większej ilości osób, tu potrzebne jest wzajemne zaufanie, dobra komunikacja i współpraca. Budżet nie uda się, jeżeli mąż czy żona będą po kryjomu wydawać na coś pieniądze, chyba, że wprowadzicie metodę kieszonkowego, żeby nie musieć się tłumaczyć z pewnych wydatków do określonej kwoty. Z czasem na pewno nabierzecie wprawy i zobaczycie ile korzyści płynie z kontrolowania swoich finansów.

Po sprawdzeniu salda, kwoty z tej tabelki można wyczyścić, ponieważ następnym razem trzeba będzie je liczyć i wpisywać od nowa.

Jeżeli mam jakieś różnice w saldzie to:

– jeżeli są to małe kwoty: kilka, kilkanaście złotych, to ignoruje je. Nie rozliczam się sama ze sobą co do grosza.

– jeżeli są to większe kwoty, to zapamiętuje je i prowadzę dalej budżet odkładając sprawę tymczasowo na bok. Czasami coś nam się po prostu przypomni po czasie: że na coś je wydaliśmy, albo może nie dodaliśmy jakichś pieniędzy tym razem i przy następnym sprawdzaniu salda będzie dobrze. Jeżeli sytuacja się powtarza i nie wiem skąd ten błąd, to po prostu wpisuje wyrównanie w tabelkę o daną kwotę różnicy. Jeżeli różnica była na minusie to wpisuję wyrównanie w wydatki, jeżeli na plusie to w przychody. Po takiej korekcie różnica powinna być blisko zera i następnym razem trzeba bardziej pilnować finansów.

Ostatni arkusz to podsumowanie roku. Uzupełnia się automatycznie. Możesz sobie podglądać ogólne wyniki dla poszczególnych miesięcy podzielone na wydatki, przychody i oszczędności. Wydatki dzielą się również ze względu na kategorie. Znajdziesz tam również średnią dla całego roku i wykres, który obrazuje dane.

Tabele podsumowujące cały rok.

Zablokowałam komórki, które mają powpisywane formuły, więc skoroszyt powinien działać poprawnie. Trochę go modyfikowałam dla Was, żeby był bardziej czytelny i funkcjonalny i mimo, że sprawdzałam jego działanie, to nie jest wykluczone, że jakieś błędy się pojawią. Będę go używać razem z Wami, więc na pewno wychwycę ewentualne błędy, Jeżeli jednak coś zauważysz to daj znać.

 

Jeżeli masz pytania to pisz śmiało: w komentarzu, w formularzu kontakt, na facebooku lub gdzie Ci wygodnie.

Mam nadzieję, że spodoba Ci się mój sposób na domowy budżet. Daj znać co o nim sądzisz.