Rezygnacja z pracy po 500+ Czy kobietom opłaca się pracować? Zostać w domu czy wrócić do pracy?

stare zdjęcie rodziny

Gazety piszą, że kobiety masowo rezygnują z pracy. Ludzie pieklą się, że pieniądze trafiają nie tam, gdzie powinny, że otrzymuje je element społeczny a nie prawdziwie potrzebujący. Matki skarżą się, że nie dostały 500+, a wcale nie zarabiają dużo. Czy moje dziecko jest gorsze? Pytają. Jak to wygląda w rzeczywistości? Okiem beneficjenta 500+.

W zeszłym roku gazety podawały, że 150 tys. kobiet zrezygnowało z pracy po otrzymaniu 500+. Jak zwykle kopiowały informacje, jedna od drugiej, nie analizując dokładnie wyników badań GUS, z których oczywiście można wysnuć wiele ciekawszych wniosków. Na stronie oko.press  znalazłam ciekawe sprostowanie tych 150 tys. kobiet rezygnujących z pracy. Tak naprawdę przybyło 150 000 osób biernych zawodowo, podających powód: obowiązki rodzinne związane z prowadzeniem domu. Jednakże, 2/3 tej grupy stanowią kobiety, reszta to mężczyźni. Podobny wzrost można zauważyć w I kwartale roku 2015, kiedy nie było jeszcze aktywnego programu 500+. Poza tym, w ogólnym rozrachunku, liczba biernych zawodowo zmalała w porównaniu do roku poprzedniego. Zmalało również bezrobocie. Hmmm… Mi to wygląda na nadinterpretację w celu poparcia jakiś swoich założeń i szukanie dziury w całym.

Czy program 500+ jest skuteczny?

Program 500+ ma zachęcić obywateli do większej dzietności. Od lat wskaźnik dzietności w Polsce utrzymuje się około poziomu 1,3. Żeby była zastępowalność pokoleń, powinien wynosić co najmniej 2, czyli na każdą kobietę powinny przypadać co najmniej dwa urodzenia dzieci. Obecnie obserwuje się trend na model rodziny 2+1. Stąd pomysł rządu na wypłacanie świadczenia rodzinom, które decydują się na więcej niż jedno dziecko. Rozdaje po 500 zł. na drugie i kolejne dzieci. W przypadku rodzin gorzej sytuowanych pomoc finansowa przysługuje także przy pierwszym dziecku. Jeżeli dochód na członka rodziny nie przekracza 800 zł., to 500+ przyznawane jest również na pierwsze/jedyne dziecko. Kryterium te wzrasta do 1200 zł. jeżeli w rodzinie jest co najmniej jedno niepełnosprawne dziecko.

Czy pieniądze trafiają tam, gdzie powinny? Czy inne rozwiązania prorodzinne nie byłyby skuteczniejsze i korzystniejsze dla gospodarki? Nigdy nie ma idealnego rozwiązania. Każde ma swoje plusy i minusy. Na pewno nigdy nie dogodzi się wszystkim obywatelom. To co mi się nie podoba w decyzjach rządu, komuś innemu może być bardzo na rękę. Bywały gorsze czasy, kiedy sytuacja ekonomiczna gospodarstw domowych była znacznie słabsza niż obecnie, a jednak przyrost naturalny był wyższy. Zmienia się kultura ludzi, podejście do życia i priorytety. Moim zdaniem to nie problem pieniędzy, że ludzie nie decydują się na więcej dzieci. Nie jestem zwolennikiem ingerencji państwa w gospodarkę, ale może program ten rozwiąże nieco problem niżu demograficznego. Zwiększona konsumpcja może ożywić nieco rynek, może zmniejszy się bezrobocie. Widzę po znajomych, że nieco podreperowali swoje budżety. Część z nich nie tylko konsumuje ale również inwestuje i oszczędza ten dodatkowy przypływ pieniężny. Jeżeli nie będziemy mieli więcej dzieci, to przy zwiększającej się długości życia, na stare lata będą „opiekowali się” nami imigranci.

Jakby programu nie oceniać, to za wcześnie żeby mówić o jego skuteczności. Znalazłam informacje, że szpitale mają obciążone porodówki. Podobno odbierają zwiększone ilości porodów w porównaniu do wcześniejszych analogicznych okresów. W styczniu urodziło się 2300 dzieci więcej niż rok wcześniej (źródło). Żeby jednak powiązać to z programem 500+ należałoby zbadać więcej okresów i zebrać inne informacje, chociażby przeprowadzić wywiady z rodzinami.

500+ jako motywacja do powiększenia rodziny

Mimo, że nie mam negatywnego podejścia do 500+, to jednak nie polecam, żeby brać ten program pod uwagę przy decyzji o powiększeniu rodziny. Bardzo sceptycznie podchodzę do trwałości programu. Dziś jest, ale mimo obietnic rządu nie można być pewnym, jak długo jeszcze będzie funkcjonował. Jeżeli liczysz, że 500 zł. pokryje koszty utrzymania dziecka, a bez nich nie jesteś w stanie ich pokryć, to co zrobisz, jeżeli program zostanie zakończony? Musi Cię być stać na dziecko bez uwzględniania tych środków. Dodatkowe 500 zł. powinno być miłym dodatkiem do budżetu domowego, które się odkłada, a nie wydaje. Dobrym pomysłem jest odłożyć je na przyszłość dzieci: na studia lub mieszkanie. Co jeżeli ulegniesz inflacji stylu życia, a program skończy się za 3 lata? To, że program będzie ograniczany lub zakończony przez czasem, nie ulega żadnym wątpliwościom. Dlatego, cokolwiek postanowisz, czy to powiększenie rodziny czy rezygnacja z pracy upewnij się, że dasz sobie radę bez jego pomocy. 

duża rodzina rezygnacja z pracy po 500+

https://www.flickr.com/photos/jwthompson2/5072025908/

Rezygnacja z pracy po 500+

Brzmi jak szaleństwo, ale niekiedy bywa rozsądnym rozwiązaniem. Czy warto zostać w domu otrzymując 500+?  Żeby odpowiedzieć na to pytanie, trzeba by się każdej sytuacji przyjrzeć indywidualnie. Poniżej przedstawię kilka różnych przykładów, jakie decyzje mogą być podejmowane w związku z 500+ i jakie konsekwencje wynikają z nich dla rodziny.

Sytuacja 1. Rodzic jest na urlopie macierzyńskim (rodzicielskim) i zastanawia się nad urlopem wychowawczym. W tle 500+

Nie zawsze jest możliwość zostawienia dziecka pod opieką kogoś zaufanego. Powrót do niskopłatnej pracy i opłacanie jednocześnie opiekunki wydaje się być bezsensownym pomysłem. Trzy pierwsze lata dziecka są bardzo ważne dla jego rozwoju. Rodzic może sam wychowywać swoje dziecko. Spędzać z nim czas, być przy ważnych chwilach, korzystać z tych szybko przemijających chwil. Nie musi powierzać go osobie trzeciej i widzieć tylko parę godzin dziennie.

Przejście z macierzyńskiego na wychowawczy łączy się z utratą dochodów przez rodzica. Na urlopie wychowawczym przysługuje zasiłek, ale tylko tym, którzy łapią się na zasiłek rodzinny. Głównym kryterium przyznawania zasiłku rodzinnego jest dochód. Dochód na członka rodziny nie powinien przekraczać 674 zł., jeżeli w rodzinie jest dziecko niepełnosprawne to 764 zł. Od 1 listopada 2017 r. kwoty te będą wyższe o 80 zł. Zatem przechodząc na urlop wychowawczy albo nie otrzymujesz nic, albo dostajesz szereg różnych świadczeń socjalnych. Przeanalizujmy pewną sytuację.

Przykład 1. Rodzina Kowalskich ma dwoje dzieci:10-miesięczne i 4-letnie. Mama przebywa na urlopie rodzicielskim i wybiera się na wychowawczy. Otrzymuje obecnie zasiłek macierzyński w wysokości 80% najniższej krajowej (około 1200 zł.), gdyż taką pensję otrzymywała przed urodzeniem dziecka. Tata zarabia 2200 zł. netto. Czyli razem otrzymują 3400 zł. Do tego otrzymują 500 zł, na drugie dziecko, czyli razem mają 3900 zł. Dochód na członka rodziny wynosi obecnie 850 zł. (3400/4), czyli przekraczają kryterium dochodowe (800 zł.) programu 500+ i nie otrzymują świadczenia na pierwsze dziecko, tylko na drugie.

Po przejściu na urlop wychowawczy Pani Kowalska zostaje bez dochodu. W tej sytuacji dochód na członka rodziny wyniesie tylko 550 zł. Tak niski dochód uprawnia rodzinę Kowalskich do otrzymania zasiłku rodzinnego i różnych dodatków oraz 500+ na pierwsze dziecko. Wyszczególnienia świadczeń przysługujących Kowalskim poniżej:

  • zasiłek rodzinny 190 zł. (95 zł. na dziecko w wieku do ukończenia 5 roku życia)
  • z tytułu opieki nad dzieckiem w okresie urlopu wychowawczego (tzw. zasiłek wychowawczy) – w wysokości 400 zł.
  • 500 zł. z programu 500+ również na pierwsze dziecko

Podsumowując, mama straci zasiłek rodzicielski w wysokości 1200 zł., a otrzyma świadczenia w wysokości co najmniej 1090 zł. Nie liczyłam tu innych dodatków typu: na kształcenie i rehabilitacje dziecka niepełnosprawnego, z tytułu nauki dziecka poza miejscem zamieszkania, jednorazowego dodatku z tytułu rozpoczęcia roku szkolnego itd. Reasumując rodzina Kowalskich na wychowawczym będzie miała tylko 110 zł mniej niż podczas urlopu rodzicielskiego, czyli łącznie 3790 zł. 

Argumenty za powrotem do pracy

Czy Pani Kowalskiej opłaca się wracać do niskopłatnej pracy? Na pierwszy rzut oka nasuwa się oczywista odpowiedź, że nie. Zanim jednak przytakniemy, przemyślmy co najmniej dwie niepieniężne kwestie:

  • Pani Kowalska korzystając z urlopu wychowawczego może mieć utrudniony powrót do pracy. Czy pracodawca przyjmie ją z powrotem z otwartymi rękoma po tylu latach? Jeżeli nie zależy jej na tej konkretnie pracy, to nie powinna się przejmować. Chcący pracować znajdzie inną pracę, tylko nie koniecznie jakąś rozwojową. Świetnym rozwiązaniem jest poświęcenie tego czasu na podnoszenie swoich kwalifikacji, uczęszczanie do szkoły, na kursy, nawet wykonywanie praktyk czy innej pracy, jeżeli oczywiście nie wyłącza to możliwości sprawowania osobistej opieki nad dzieckiem.
  • Pni Kowalska może chcieć wrócić jak najszybciej do pracy, nawet jeżeli jej się to nie opłaca. Może jest dla niej równie ważny rozwój osobisty, bardzo lubi swoją pracę, odpoczywa w niej lub tęskni za kontaktem z innymi dorosłymi osobnikami. Grunt to postępowanie w zgodzie ze sobą. Pozostawanie na urlopie wychowawczym i 24-godzinna opieka nad dzieckiem ma szereg wad, o których wiedzą najlepiej same matki. Chociażby brak prywatności (nawet w toalecie) czy niemożność zjedzenia w spokoju posiłku. Niektórzy narzekają również na zastój intelektualny czy pogorszenie stosunków z partnerem. Rozwiązaniem tych problemów może być znalezienie czasu na własne zainteresowania lub właśnie powrót do pracy.
mama z trójką dzieci na plaży rezygnacja z pracy po 500+

https://www.flickr.com/photos/rueful/6671265895/

Sytuacja 2. 500+ zachętą do urlopu wychowawczego po dłuższym czasie

Z urlopu wychowawczego można skorzystać do końca roku, w którym dziecko kończy 6 lat. Nie musi następować od razu po urlopie rodzicielskim. Ktoś może zatem postąpić wzorem pani Kowalskiej, nawet jeżeli dziecko urodziło się parę lat wcześniej. Tylko po co?

Przykład 2. Pani Kowalska wróciła do pracy, a dzieckiem zajmuje się sąsiadka, która jest już starszą panią. Starsza Pani nie daje rady aktywnie spędzać czasu z dziećmi. Właściwie to tylko je pilnuje. Głównie, włącza bajki i podaje posiłki, ale przynajmniej nie chce dużo pieniędzy. Rodzice wracają z pracy po południu, wypełniają obowiązki domowe i zostaje im godzina-dwie na czas z dziećmi, zanim pójdą spać. W takiej sytuacji Pani Kowalska decyduje się skorzystać z urlopu wychowawczego, żeby zafundować dzieciom trochę ciekawsze dzieciństwo i spędzać z nimi więcej czasu. Ceteris paribus.

Równie uzasadnione działanie, co powyżej. Sytuacja w drugim przykładzie jest taka sama, jak w pierwszym, więc rodzinie Kowalskich będzie przysługiwał ten sam pakiet świadczeń.

Podobnych przykładów może być wiele. Decyzje o skorzystaniu z urlopu wychowawczego po latach mogą być podyktowane np: częstym chorowaniem dziecka, nieodpowiednią opieką osób trzecich, długotrwałym przebywaniem rodzica poza domem itd. Tu też trzeba mieć na uwadze ewentualne późniejsze problemy z powrotem do pracy.

Sytuacja 3. Całkowita rezygnacja z pracy po 500+

Teraz rozważmy sytuację rezygnacji z pracy w ogóle. Sytuację, kiedy rodzic przechodzi na bezrobocie.

Przykład 3. Państwo Nowak mają troje dzieci: 10, 13 i 16 lat. Żona zarabia 1500 zł. netto, mąż 2300 zł. Niski dochód w przeliczeniu na członka rodziny (760 zł.) spowodował, że otrzymują 1500 zł. na wszystkie dzieci. Dzięki temu ich dochód wzrósł z 3800 zł. do 5300 zł. Pani Nowak postanowiła zrezygnować z pracy skoro otrzymają od państwa tyle samo, co jej wypłata. Dzieci są już dość duże. Pół dnia spędzają w szkole, ale pani Nowak twierdzi, że  zadba w końcu o dom i ogród, dopilnuje dzieci i będzie w końcu obiad na czas.

Moim zdaniem, żeby zrezygnować z którejś z wypłat na rzecz 500+, trzeba by mocno nienawidzić swojej pracy. Co prawda wśród znajomych nie spotkałam się z rezygnacją z pracy w podobnej sytuacji, ale czasem się o tym słyszy. Jedno z rodziców może mieć jakąś problematyczną pracę: ciężką, wielogodzinną, być może musi dojeżdżać do niej bardzo daleko i przez to traci cały dzień, może nie ma go od poniedziałku do piątku w domu, może czuje się bardzo źle w swojej pracy itp. W takiej sytuacji rezygnacja z pracy po zasileniu budżetu programem 500+, nie wydaje się aż tak bezsensowna. Nierozsądnie byłoby porzucić pracę na rzecz bezproduktywnego przebywania w domu. Powinno się ten czas poświęcić na znalezienie lepszej pracy, zdobycie nowych kwalifikacji, rozwinięcie własnej działalności itp.

Podobno rząd szykuje poprawki programu, żeby uciąć ludziom taką możliwość. Mówi się o świadomej rezygnacji z pracy, o przechodzeniu do pracy na czarno lub zmianach w umowie wysokości wypłaty i pobieraniu w rzeczywistości wyższej, żeby dodatkowo pobierać więcej świadczeń. Pomysłów zmian jest dużo (tu m.in. można poczytać).

Skutki rezygnacji z pracy

Brak pracy zawodowej ma szereg wad i kilka wątpliwych korzyści. Wysprzątane mieszkanie i przyrządzony obiad na czas nie naprawi szkód, jakie powstaną w związku z:

wykluczeniem zawodowym – trudno podjąć pracę zawodową po długiej przerwie. Pracodawcy niechętnie patrzą na osoby z małym doświadczeniem zawodowym. Nie pracując nie nabywamy nowych umiejętności, nie jesteśmy na bieżąco z wieloma sprawami. Kto stoi w miejscu, ten się cofa.

wykluczeniem społecznym – przebywanie głownie w domu może wpłynąć negatywnie na nasze relacje z innymi, m.in. poprzez brak wspólnych tematów do rozmów. Kiedy rzadko spędzamy czas z innymi zanikają nasze umiejętności interpersonalne i wysławiania się. Niektórym okres bez pracy dokucza na tyle, że zaczynają wątpić w swoje poczucie wartości i popadają w stany depresyjne.

brakiem rozwoju osobistego – chyba, że mocno się staramy rozwijać we własnym zakresie. Warto całe życie pracować nad swoim rozwojem, nawet nie w kontekście potencjalnej pracy, ale po prostu dla siebie. Dzięki temu możemy zachować sprawny umysł i ciało do późnej starości, nie wspominając o tym, że będziemy szczęśliwsi.

niższą emeryturą – emerytura i tak będzie przerażająco niska, dlatego należałoby zadbać o samodzielne odłożenie środków, które pozwolą nam godnie przeżyć starość. Jeżeli liczymy na tę państwową, to pamiętajmy, że okres bez pracy jest okresem bezskładkowym. Mniej odłożymy i mniej dostaniemy.

niższymi dochodami – mniejszy dochód, to mniejsze możliwości na realizowanie swoich celów i marzeń.

biedna bezrobotna kobieta z dzieckiem. rezygnacja z pracy po 500+

https://www.flickr.com/photos/kinglear55/27456945024/

Podsumowanie

Na pierwszy rzut oka rzucanie pracy po otrzymaniu świadczeń z programu 500+, wydaje się być nierozsądne, ale każda sprawa wymaga indywidualnego podejścia. Moim zdaniem warto przemyśleć takie rozwiązanie, kiedy dzieci są w okresie przedszkolnym, kiedy chcemy się przekwalifikować, skończyć jakąś szkołę, kurs lub praktyki, celem znalezienia lepszej pracy. W pozostałych przypadkach porzucenie pracy może okazać się niekorzystne.

Sama wybieram się niedługo na urlop wychowawczy i mam nadzieję załapać się na kilka świadczeń socjalnych. Bardzo trudno by nam było, gdybyśmy mieli żyć z jednej pensji. W tym czasie planuję się dalej uczyć, zdobyć certyfikat księgowego, rozwinąć blog, może nawet drugi o rachunkowości, jeżeli dzieci pozwolą. Najważniejsze jednak jest to, że mogę być z moimi malutkimi dziećmi, wychowywać je sama i uczestniczyć w wielu ważnych momentach. Planowałam to od dawna, zanim wprowadzono program 500+. Można jednak powiedzieć, że program ten nieco nam to wszystko ułatwia. To co otrzymujemy z programu odkładamy, nie konsumujemy na bieżąco. Gdyby nie oszczędności, nie mielibyśmy pewnie odwagi realizować pewnych celów. Jednakże korzystanie z pomocy socjalnej trzeba traktować jako okres przejściowy a nie sposób na życie.

 

Co sądzicie o decyzjach pani Nowak i pani Kowalskiej? Czy któraś była słuszna?

Może znajdujecie się w podobnej sytuacji?

Jaki jest Twój stosunek do programu 500+?

Podziel się swoim zdaniem. 

 

To Cię może zainteresować: