Ups kochanie, wydałam za dużo… Czyli jak wygląda mój gorszy miesiąc?

Pokazywałam Wam wcześniej jak wygląda mój wzorcowy miesiąc. Wzorcowy, czyli taki, w którym udało mi się zarobić co najmniej tyle co zwykle, mało wydać i odłożyć na wszystkie cele oszczędnościowe. W tym roku luty okazał się taki wzorcowy, kwiecień też był niezły, styczeń i marzec takie sobie, a maj okazał się porażką...

I wtedy przyszedł maj, namieszał w moim portfelu…

  • Dochody w maju były raczej przeciętne, chociaż obejmowały ten niższy pułap przeciętności;) Wyniosły 4319,5 zł.

 

  • Wydatki za to poszybowały w kosmos. Tak się przedstawiały wydatki wg poszczególnych kategorie:

wydałam za dużo

Razem wydatki wyniosły 6685,82 zł, czyli wydaliśmy o 2366,32 zł więcej niż zarobiliśmy!

Większość kategorii wygląda dość przeciętnie, aż do kategorii rozrywka, prezenty. Tu jest pierwszy winowajca. W maju obchodzimy kilka ważnych wydarzeń: urodziny męża, dzień matki i rocznicę ślubu. W tym roku przypadła nam piąta rocznica i już parę miesięcy temu postanowiliśmy, że trochę zaszalejemy. Postanowiliśmy wyjechać na dwa dni, a nocleg spędzić w odrobinę bardziej luksusowym miejscu niż zwykle.

Koszty wyjazdu obejmowały cztery wizyty w restauracji/kawiarni, jeden seans w kinie, nocleg w hotelu i parę drobniejszych wydatków. Łącznie wydaliśmy 423,51 zł.

Na ogół, raz w miesiącu wybieramy się z mężem na randkę, która kosztuje nas około 100 zł. Planując taki droższy wypad, nie wybraliśmy się nigdzie aż od stycznia, więc można powiedzieć, że odłożyliśmy sobie wcześniej na ten wyjazd.

Kolejna kategoria samochód też pęka w szwach. To nasz główny winowajca. „Bo wreszcie przyszedł maj, zrobiło się gorąco…” i postanowiliśmy naprawić popsutą w zeszłym roku klimatyzację – koszt 1550 zł! Nie chcieliśmy się kolejny rok męczyć w upały, a zwłaszcza męczyć dzieci. Klimatyzacja – jeszcze niedawno luksus dla nielicznych, a dziś tak ciężko bez niej wytrzymać…Mieliśmy trochę oszczędności nieprzypisanych do żadnego celu, więc postanowiliśmy uszczknąć z nich na naprawę klimatyzacji. Mimo wszystko, to bolesne pozbawiać się tych oszczędności. Jeszcze wcześniej w maju, naprawiona była pompa paliwa. Tu też niewesoło, bo wydać musieliśmy aż 780 zł. Mąż co dwa miesiące zapewnia mnie, że nic nie trzeba już dokładać do auta…;)

W między czasie praca przy domu wre i w związku z tym wydaliśmy 235,87 zł na elementy do wykończenia poddasza i 150 zł na zagospodarowanie działki. To są takie wydatki, które można śmiało zaliczyć do potrzebnych, ale z założenia powinniśmy się wstrzymać z nimi do lepszych miesięcy.

 

  • Oszczędności. Wydaliśmy o 2366,32 zł za dużo. Brakujące środki uszczknęliśmy z oszczędności. Co miesiąc jednak obowiązkowo muszą przyrastać oszczędności na subkoncie starość i kredyt. Przesunęliśmy zatem oszczędności między sobą. Z puli inne przepisałam po 100 zł do konta starość i kredyt. Wyglądało to następująco:

wydałam za dużo tabela

Przelałam dokładnie tyle ile brakowało, tak żeby stan na koniec miesiąca wynosił 0 zł, dokładnie kwotę 2550,25 zł (końcówki różnią się nieco ponieważ jeszcze jakieś drobne zostały po kwietniu).

Wnioski

Mój gorszy miesiąc utwierdza mnie w przekonaniu, że warto mieć oszczędności! Co prawda, czasami fakt posiadania nadwyżek finansowych powoduje, że szukamy pretekstu, żeby je wydać, ale lepiej zachować rozsądek. Wydaliśmy część oszczędności, ale zastanawialiśmy się nad tym tygodniami. Wydaliśmy tylko małą część naszych oszczędności. Gdybyśmy nie mieli ich na koncie inne, czyli takich nieprzypisanych do żadnego celu, być może męczylibyśmy się kolejne lato w rozgrzanym samochodzie.

Pod koniec maja ustaliłam budżet na czerwiec. Pierwszy raz pisemnie, zazwyczaj w głowie trzymałam kwoty, jakie chciałam wydać na poszczególne kategorie, ale to powodowało zbyt elastyczne podchodzenie do wydatków.

Złożyło się na tę decyzję parę czynników. Po pierwsze ten gorszy miesiąc. Po drugie, boję się, że sielski klimat wakacji rozluźni nasze podejście do oszczędzania. Latem jest tyle pokus: lody, mini wycieczki, wypady nad jezioro, grille itp. Po trzecie, czytam ostatnio rozdział o budżecie domowym w książce Szafrańskiego  i pomyślałam, że nie zaszkodzi spróbować. Słowo pisane ma większą moc, więc może jak zapiszę planowane wydatki, to będę się ich bardziej szczegółowo trzymać i oszczędności będą regularniej przyrastać.

 

Napisz mi koniecznie czy zamierzasz popuścić pasa w lato czy raczej będziesz trzymała rękę na pulsie?

 

Zapraszam do polubienia strony Grunt to bunt, żeby być na bierząco!

To Cię może zainteresować: