Wiosenne porządki. Ile pieniędzy możesz znaleźć w zakamarkach domu? Czyli sprzedaż rzeczy używanych + moja relacja

Tu 100, tam 50, obok 15, a i tu jeszcze 5 zł. Gwarantuję Ci, że jeżeli będziesz sprzątał sumiennie, znajdziesz mnóstwo pieniędzy poukrywanych po domu. Leżą sobie zakurzone, pochowane po szafach, wyniesione do garażu lub na strych, rzucone w kąt. Zapomniane, niechciane, samotne, a mogłyby się jeszcze przydać, komuś posłużyć. Ile ich jest? jak je odkopać? co z nimi zrobić?

Zawalikąty i przydasie

Na pewno wiesz, co mam na myśl. To ta niechciana część naszej codzienności, którą omijamy szerokim łukiem i staramy się nie zwracać na nią uwagi. To przedmioty, które kiedyś kupiliśmy lub dostaliśmy, a teraz leżą nieużywane. Niektórych rzeczy nigdy nie użyliśmy, bo były kupione pod wpływem chwilowego impulsu, po którym nastało puknięcie się w czoło i wstyd, żeby to zwrócić, takie jak zielony sweter w reniferki. Niektóre były nietrafionym prezentem, jak grube kapcie, kiedy Ty masz zawsze cieplutką podłogę. Inne kupiłeś na próbę, ale Ci się nie spodobały, np. kijki do nordic walking. Inne sumiennie używałeś ale już Ci nie są potrzebne, tak jak książki do nauki angielskiego.

https://www.flickr.com/photos/chelsea_nj/8171227205/

Nasze garderoby, garaże, piwnice, strych, szafy i inne zakamarki pełne są takich rzeczy. Niektórych rzeczy już nigdy nie użyjesz. Wiesz o tym, ale nie masz komu ich wydać a żal wyrzucić. Niektóre rzeczy to takie przydasie. Ale jakoś nie chcą się przydać już od 6 lat, więc może jednak nic już z nich nie będzie. Największa zmorą są chyba ubrania. Przecież ta bluzka jest w dobrym stanie, jeszcze modna, ale jakoś nie masz już ochoty jej wkładać któryś sezon z kolei i tylko przekładasz ją niepotrzebnie w szafie, nawet odświeżasz czasami, bo może kiedyś…Jasne!

Co zrobić ze zbędnymi rzeczami?

Niektórzy mają czasami lepszy dzień, taki w którym sumienie jest lekko otępiałe i wówczas bez skrupułów wyrzucają te przedmioty. Ja tego nie polecam. Polecam wyrzucić rzeczy zniszczone, noszące znaczące ślady użytkowania, takie, które na pewno(!) nikomu już się nie przydadzą.

Można rozdać rodzinie, znajomym lub potrzebującym. To rozwiązanie tylko pozornie jest proste. Każdy ma swoje zawalikąty i przydasie, więc nie przyjmie naszych z otwartymi rękoma. Szukać teraz kogoś, komu się akurat spodoba T-shirt w biało-czerwone paski albo książka, której my sami nie trawimy?

Można zaspokoić egoistyczną potrzebę czynienia dobra i poszukać kogoś potrzebującego. Jednakże wpasowanie się z darowizną w potrzeby otrzymującego też nie jest takie łatwe.

Najlepszą opcją jest sprzedaż rzeczy, które są nam już zbędne.

Dlaczego warto sprzedać nasze zawalikąty?

Zalet sprzedaży rzeczy. których już nie potrzebujemy jest mnóstwo:

  • Zwróci się nam część poniesionych wydatków. W najlepszym przypadku całość, w najgorszym tylko mały ułamek, tego co wydaliśmy, co się zdarza najczęściej.
  • Rzecz, która dla nas jest zbędna, komuś innemu może się bardzo przysłużyć. W dobie szalonego konsumpcjonizmu, to przejaw pozytywnego zachowania. Zamiast wyrzucać rzeczy naprawiajmy je lub wymieniajmy się nimi. Spróbuj sprzedać wszystko, co Ci nie potrzebne, chyba że jest zniszczone. To, co Twoim zdaniem się nie sprzeda może akurat komuś innemu przypaść mocno do gustu. Sprawdzone podczas mojej wyprzedaży.
  • Zobaczymy ile tak naprawdę gromadzimy zbędnych rzeczy. Trudno o wygodne życie z dorobkiem mieszczącym się w jednej walizce. Jednakże powyżej pewnego pułapu, rzeczy zamiast nam ułatwiać życie, utrudniają je. Stajemy się niewolnikami tego co posiadamy. Zawsze trzeba coś odkurzyć, zakonserwować, naprawić, wyprać, przestawić, dokupić itp. Lepiej, żeby tego było jak najmniej.
  • Ile tracimy na nie pieniędzy. W większości przypadków nie odzyskamy nawet połowy tego, co wydaliśmy.
  • Nauczy nas ostrożniejszego kupowania. Przynajmniej ja wyciągnęłam taki wniosek. Pewnie, że trzeba czasami spróbować nowych rzeczy (kijki nordic walking, maszyna do szycia itp.). Nie zawsze nam się wszystko spodoba i będzie za późno żeby oddać to do sklepu. Wówczas ląduje w szafie, więc nie odzyskujemy w ogóle pieniędzy lub sprzedajemy odzyskując tylko część. To nas uczy, żeby się zastanowić kilka razy zanim coś kupimy. Dobrze odwlec decyzje w czasie, żeby spojrzeć na daną potrzebę z trzeźwym umysłem. Niekiedy zapał sam mija po kilku dniach fascynacji jakąś rzeczą. Rozsądniej byłoby wypożyczyć daną rzecz, zapłacimy mniej i przekonamy się czy nam to odpowiada. Najlepiej pożyczyć od znajomego i wypróbować za darmo.
  • Zrobimy porządek w naszej przestrzeni życiowej. A ład w domu, poukładane, niezalegające sprawy do załatwienia, w tym zrobienie porządku w garażu, wpływa pozytywnie na nas samych. Już dawno zauważyłam, że jak poukładam sobie w szafach, to nagle taka jakaś spokojniejsza jestem i zadowolona;)
  • Większość rzeczy, które sprzedałam to ubrania. Utwierdziło mnie to w przekonaniu żeby kupować tylko, kiedy naprawdę nam się coś podoba i zawsze przymierzać ubrania. Zdarzało mi się kupować rzeczy, których nie byłam pewna. Ostatecznie w domu stwierdzałam, że jednak albo mi nie pasują albo nie pasują do niczego innego, co mam w szafie. Czasami kupowałam coś bez przymierzenia, zwłaszcza jak było tanie, przeważnie w sklepach z odzieżą używaną. Te rzeczy też często lądowały nieużywane, bo mi nie pasowały.

https://www.flickr.com/photos/hey__paul/8108910300/

Jak sprzedać używane rzeczy?

Niestety nie jestem dobrym sprzedawcą. Mało tego, ja nie lubię być sprzedawcą. Moje umiejętności sprzedaży są ułomne. Nie przeszkodziło mi to jednak, żeby ostatnio opróżnić nieco swoją przestrzeń życiową i odzyskać część poniesionych wydatków na rzeczy, które już mi są niepotrzebne. Moje wyniki nie są spektakularne, ale może Was zachęcą do działania. Nie macie pojęcia jakie rzeczy ludzie kupują…

Gdzie sprzedawać rzeczy używane?

Mamy do wyboru mnóstwo serwisów pośredniczących w wymianie towarów, tej pieniężnej i tej barterowej. Mamy darmowe i dostępne dla wszystkich, takie jak: OLX, sprzedajemy.pl, gratka.pl, lokalne serwisy ogłoszeniowe i wiele innych. Część opcji może być w nich płatna, na przykład wyróżnienie naszego ogłoszenia. Darmowe są również grupy na portalach społecznościowych, gdzie ogłoszenia są lokalne. Na ogół jest do nich ograniczony dostęp, trzeba najpierw dołączyć do grupy np. na FB, żeby widzieć ogłoszenia i dodawać własne. Są również płatne serwisy jak Allegro. Niektóre zawierają tylko ogłoszenia i dane kontrahenta. Inne pozwalają na dokonanie zakupu, płatności i zamówienia dostawy w dowolny sposób w jednym miejscu.

Możesz również urządzić tradycyjną wyprzedaż garażową lub pojechać na pchli targ. Sama zastanawiałam się czy nie spakować wszystkich rzeczy i nie wystawić ich na ryneczku, jednak ostatecznie nie ośmieliłam się na tak bezpośrednią sprzedaż. Część rzeczy być może odkupi komis, ale zaoferuje Ci niższe kwoty, od tych które mógłbyś otrzymać przy bezpośredniej sprzedaży.

Który portal ogłoszeniowy wybrać?

Wybór zależy od rodzaju sprzedawanej rzeczy, preferencji sprzedającego i kupującego. Jeżeli chcę zachować większą anonimowość to korzystam z ogólnopolskich portali, a nie z tych lokalnych. Jeżeli chcę dotrzeć do większej grupy odbiorców to też wybieram te pierwsze. Jeżeli sprzedawaną rzecz klient może chcieć wcześniej obejrzeć czy przymierzyć, to lepiej wybrać ogłoszenia lokalne. Kiedy wartość rzeczy jest mała i klient nie będzie chciał ponieść dodatkowo kosztów przesyłki, to też lepiej wybrać te lokalne. Jeżeli będziemy sprzedawali coś długo, to lepiej wybrać darmowe portale. Jeżeli nam się śpieszy, wybierzmy płatne opcje. Wybierajmy też te, w których można dodać dokładny opis i dużo zdjęć, nikt nie zainteresuje się kotem w worku.

Ja do sprzedaży używam Allegro lub OLX. Allegro wybieram, jeżeli przewiduje w miarę krótki okres sprzedaży. OLX wybieram, jeżeli wystawiam coś miesiącami. Jeżeli coś sprzedaje się długo, a nie chcę schodzić z ceny to wybieram bezpłatne ogłoszenia. Ostatnio i Allegro oferuje możliwość wystawienia za darmo – przyznaje pakiety 50 darmowych wystawień wraz ze zdjęciami. Po sprzedaży nadal pobiera powizję. Oglądam też od czasu do czasu ogłoszenia grupy na Fb, ale nic tam nie wystawiam na sprzedaż.

Jak przygotować przedmiot do sprzedaży?

  • Należałoby doprowadzić przedmiot do schludnego wyglądu. Wyczyścić, wyprać, odkurzyć, wyprasować itp.
  • Zrobić wyraźne zdjęcia z każdej strony, również wad przedmiotu.
  • Zrobić uczciwy opis przedmiotu. Opisać nie tylko cechy techniczne, ale również zalety i wady. Mile widziana informacja dlaczego sprzedajemy. Wysil się przy opisie. Super buty, to nie to samo co: wygodne, niezawodne szpilki na całonocną imprezę. Podaj dokładne wymiary, rodzaj materiału, ilość stron lub inne ważne cechy, w zależności od rodzaju przedmiotu. Ja omijam ogłoszenia, które maja niekompletne informacje. Nie chce mi się pisać maila i czekać na odpowiedź z dokładniejszymi danymi. Nie lubię też dzwonić. Myślę, że tak robi większość ludzi.
  • Ustal metody płatności i sposób wysyłki. Podaj od razu kto płaci za koszt transportu i ile kosztuje. Podaj rzeczywisty koszt wysyłki, nie próbuj na niej zarobić.
  • Zachęć w jednym ogłoszeniu do przejrzenia innych Twoich ofert.
  • Możesz spróbować uatrakcyjnić swoją ofertę proponując gratisy, sprzedaż w zestawach, kompletach, tańszą wysyłkę przy zakupie kilku sztuk itp. Lepiej się sprzedają duże paki ubranek po dzieciach niż pojedyncze sztuki, sokowirówka z przepisami na soki gratis niż obie rzeczy osobno.
  • Ustal konkurencyjną cenę. Jeżeli proponujesz cenę wyższą niż konkurencja, musisz dowieść, że produkt jest wart tej ceny. Np. że jest lepszej jakości niż inne, mniej używany, ma jeszcze gwarancję itp. Wysokość ceny wpłynie też na szybkość sprzedaży. Jeżeli ustalisz niską cenę w porównaniu do produktów konkurencyjnych, to sprzedasz szybko swój produkt. Czym cena będzie wyższa, tym dłużej prawdopodobnie będziesz czekał aż ktoś to kupi.
  • Wystaw na sprzedaż wszystko, co tylko masz zbędne. Nawet te rzeczy, których Ty byś nie wziął pod uwagę przy zakupie rzeczy używanych. Omiń tylko te bardzo zniszczone, które na pewno już nikomu nie posłużą i te nielegalne;) Ludzie kupują przeróżne dziwne rzeczy z drugiej ręki: bieliznę, znoszone buty, nieaktualne podręczniki. Spróbuj, jeżeli nie sprzedadzą się przez jakiś czas, to dopiero wtedy pozbądź się ich w inny sposób.

https://www.flickr.com/photos/davidstanleytravel/6474737849/

Ile pieniędzy odzyskamy?

Sprawa jest indywidualna. Dużo zależy od tego w jakim stanie jest dana rzecz, jak długo ją użytkowałeś i na ile ją wycenisz. Czym drożej, tym dłużej będziesz ją sprzedawać. Być może nie uda ci się jej sprzedać w ogóle. Jeżeli sprzedajesz rzecz, którą nabyłeś jako nową odzyskasz tylko część poniesionych wydatków. Jeżeli sprzedajesz rzecz, którą sam nabyłeś jako używaną, masz szansę dostać za nią tyle samo lub niewiele mniej. Rzeczy nowe szybko tracą na wartości w oczach potencjalnego klienta.

Przedstawię teraz relację z mojej wyprzedaży rzeczy nieużywanych, przeprowadzonej w październiku i listopadzie 2016 r. Porobiłam wówczas porządki w swoim domu i znalazłam mnóstwo rzeczy, z którymi oczywiście miałam wielki dylemat co zrobić. Czy wyrzucić? czy rozdać? czy sprzedać? W końcu zakasałam rękawy i powystawiałam, co się dało, nawet takie rzeczy, co do których miałam ogromne wątpliwości, że się sprzedadzą.

Moja relacja ze sprzedaży rzeczy używanych. Październik

Oto najważniejsze informacje wynikające z mojej jesiennej wyprzedaży:

  • W październiku wystawiłam 66 sztuk różnych przedmiotów. Były to głównie ubrania (41 szt.), rzeczy po dzieciach (10 szt.), książki (8 szt.) i inne.
  • Ustalałam raczej niskie ceny, przynajmniej w mojej opinii. Nie zależało mi na tym żeby się wzbogacić, ale żeby się pozbyć nadmiaru zbędnych mi przedmiotów. Ubrania sprzedawałam przeważnie po kilka-kilkanaście złotych. Najmniej za jakieś bluzki, trochę więcej za sukienki.
  • Tylko kilka razy skusiłam się wystawić aukcję od złotówki. Niestety pożegnałam się z paroma rzeczami za tę złotówkę.
  • Nie zawsze dobrze wyceniłam koszt wysyłki, czasami na niej straciłam, a czasami zarobiłam, ale nie rozliczałam się z różnic z kupującymi.
  • Sprzedałam 18 przedmiotów, co stanowiło 27% całej sprzedaży.
  • Cały przychód wyniósł 374,56 zł.
  • Korzystałam z promocji na Allegro, dzięki której 50 wystawień miałam za darmo. Łączne koszty wystawiania i prowizji wyniosły 19,58 zł.
  • Przychód obejmował koszty wysyłek, które wyniosły 155,68 zł. W czterech przypadkach wysyłka była droższa niż sam przedmiot sprzedaży.
  • Mój zysk, na czysto, po odjęciu wszystkich kosztów wyniósł 199,3 zł.

Sprzedane przedmioty wraz z kwotami dochodu (po odjęciu kosztów):

Dochód ze sprzedaży nieuwzględniający kosztów rzeczy niesprzedanych wyniósł 204,23 zł. Najmniejszy dochód to 0,55 zł., największy to 44,21 zł. Totalnym zaskoczeniem była dla mnie sprzedaż starych podręczników do angielskiego i to z całkiem niezłym wynikiem (12 i 18 zł.). Zdziwiło mnie również, że sprzedałam papierośnicę, którą kiedyś gdzieś niedrogo kupiłam. O ile dobrze pamiętam nikłe zainteresowanie dotyczyło dwóch książek: powieści Joanny Chmielewskiej. Pozostałe przedmioty miewały więcej wyświetleń lub obserwacji. Najszybciej i z najlepszym skutkiem sprzedawały się rzeczy markowe. Możliwe, że zarobiłabym na nich więcej, gdybym dała sobie więcej czasu na sprzedaż, ale jak pisałam bardziej zależało mi na porządkach niż zarobku.

W skrócie liczby ze sprzedaży październikowej:

Sprzedaż listopadowa

To co się nie sprzedało (48 szt.) wystawiłam jeszcze raz w listopadzie. Bogatsza o pewne doświadczenia poustawiałam korzystniejsze ceny wyjściowe i koszty wysyłek, tak żeby nie sprzedawać rzeczy za złotówkę.

Sprzedałam 7 przedmiotów, co stanowiło tylko 15 % całej oferty.

Przychód wyniósł 154,4 zł. Koszty łącznie 67,79 zł. Zatem mój zysk na czysto w listopadzie wyniósł 86,61 zł.

Przedmioty, które sprzedałam w listopadzie

Uzyskałam mniejsza rozpiętość dochodu, jednakże średnia i mediana są zbliżone do wyników październikowych. Co ciekawe, sprzedałam elementy bielizny, takie jak biustonosze. Widziałam kiedyś oferty z używaną bielizną, jednakże nie byłam do końca przekonana, że uda mi się ją sprzedać. Zaskoczeniem też jest bluzka, którą wówczas sprzedałam. Dostałam ją po kimś, była w bardzo dobrym stanie, ale mi się bardzo nie podobała i ani razu jej nie włożyłam. Zwykły T-shirt w biało-czerwone paski nieznanego producenta. Zarobiłam na niej 9 zł., a myślałam, że nie sprzeda się w ogóle.

Krótkie podsumowanie wyników

Pozostałych niesprzedanych przedmiotów nie wystawiałam jeszcze ponownie. Gdybym je sprzedawała dłużej, na pewno większość zostałaby kupiona. Póki co, czekałam na darmowe pakiety na Allegro. Teraz przymierzam się do ponownego ich wystawienia na wiosnę wraz z innymi rzeczami pasującymi do sezonu wiosenno-letniego. Niestety Allegro nie zapamiętało wystawionych przedmiotów i będę musiałam jeszcze raz porobić opisy, dlatego ciężko mi się za to zabrać. Rzeczy, które sprzedawałam bardzo długo, nawet miesiącami wystawiałam na OLX, na przykład maszynkę do cięcia płytek lub skrzynkę elektryczną budowlaną. Nie chciałam drastycznie schodzić z ich ceny, więc na nabywcę musiałam dłużej czekać, a oferty na OLX można wystawiać bezpłatnie.

Trudno mi powiedzieć ile procent pieniędzy odzyskałam z poniesionych wydatków na zakup tych rzeczy, ponieważ nie pamiętam ile dokładnie co kosztowało. Poduszka motherhood kosztowała 149 zł., a odzyskałam 44,21 zł., czyli jakieś 30%. Myślę, że oprócz przedmiotów, które udało się niektórym wylicytować za 1 zł., odzyskiwałam około 20-30% kosztów nabycia.

Rzeczy te leżały i zagracały mi dom, teraz mam trochę luźniej. Nie oszukuję się, że je jeszcze użyję. Wpadło trochę pieniędzy do domowego budżetu, chociaż wynik nie jest porywający. Być może ktoś się cieszy, że nabył coś tanio i  niech mu teraz służy jak najlepiej!

Sprzedaż rzeczy używanych a podatek

Na pewno nie raz zastanawiałeś się czy powinieneś rozliczyć się z dochodu otrzymanego ze sprzedaży używanych rzeczy. Może nawet zrezygnowałeś ze sprzedaży, bo obawiałeś się konsekwencji, w razie gdybyś nie dopełnił  jakichś podatkowych powinności.

Sprawa nie jest aż tak skomplikowana

Obowiązek podatkowy powstaje, jeżeli sprzedasz przedmiot przed upływem 6 miesięcy od nabycia, z tym że liczy się to od końca miesiąca, w którym nabywasz przedmiot. Czyli jeżeli nabywasz coś 12 stycznia, to żeby nie powstał obowiązek musisz się wstrzymać ze sprzedażą aż do 1 sierpnia.

Jeżeli sprzedasz przedmiot po upływie 6 miesięcy nie rozliczasz tego, nawet jeżeli zarobiłeś na tej sprzedaży.

Jeżeli sprzedasz przedmiot przed upływem 6 miesięcy, to musisz taką sprzedaż wykazać na PIT-36, w następnym rozliczeniu rocznym po roku sprzedaży. PIT składasz do 30 kwietnia. W tym terminie musisz zapłacić też podatek od sprzedaży. PIT-36 składasz nawet jeżeli nie zarobiłeś nic lub poniosłeś stratę. Musisz wówczas wykazać przychód, koszty i dochód lub stratę.

Przychód to kwota, którą otrzymasz od kupującego (cena). Koszty to koszty nabycia, ulepszenia i sprzedaży. Dochód (strata) to przychód minus koszty.

Przykład

Powiedzmy, że w 2015 roku kupiłeś rower za 1000 zł., który został dla Ciebie sprowadzony z Holandii za 150 zł. W trakcie użytkowania roweru, dołożyłeś do niego bagażnik i lampki za 200 zł. Następnie sprzedałeś go za 2000 zł. poprzez płatny serwis aukcyjny zanim minęło 6 miesięcy. Za ogłoszenie i prowizję od sprzedaży zapłaciłeś razem 25 zł. Powstał dochód będący podstawą opodatkowania w wysokości 625 zł.(2000-1000-150-200-25). Od tej kwoty powinieneś zapłacić podatek dochodowy według skali podatkowej.  Jeżeli rozliczasz się na ogół w PIT-37, to po sprzedaży roweru, przy rozliczaniu roku 2015, wypełnisz tylko PIT-36 ujmując w nim też dane, które byś wpisał do PIT-37, np. przychód ze stosunku pracy. Przychód ze sprzedaży roweru, czyli kwotę 2000 zł. wpisujesz w rubrykę inne źródła, niewymienione w wierszach od 1 do 7. Koszty to 1375 zł. Jeżeli mieścisz się w dolnej skali podatkowej, to podatek wyniesie 18%.

Jeżeli nie pracujesz i nie masz innych przychodów, innymi słowy nie przekraczasz kwoty wolnej od podatku, to podatku od sprzedaży roweru nie będziesz musiał zapłacić, ale i tak musisz tę sprzedaż wykazać w PIT-36. Lepiej żebyś miał wszystkie dowody poniesionych kosztów: paragony na rower, fakturę od dostawcy z Holandii, paragony na bagażnik i lampki oraz dowody płatności na Allegro, w razie gdyby fiskus chciał Cię przetrzepać;)

Uważaj, jeżeli próbujesz sobie dorabiać na handlu rzeczami używanymi. Jeżeli robisz to w sposób ciągły i zorganizowany, powinieneś zarejestrować działalność gospodarczą, która prawdopodobnie pożarłaby Twoje zyski i nie tylko.

https://www.flickr.com/photos/spotsgot/1334302/

Podatek kupującego

Co ciekawe i mało się o tym mówi: nabywca roweru będzie musiał złożyć druk PCC-3 do urzędu skarbowego i zapłacić podatek od czynności cywilnoprawnych w wysokości 2% od kwoty zakupu. Taki podatek dotyczy zakupu od osoby fizycznej przedmiotu za kwotę wyższą niż 1000 zł.

Podsumowanie

Wiosna, słońce za oknem, wszystko się budzi do życia. Nas też rozpiera energia. Czas na wiosenne porządki. Pozbądź się rzeczy, z których już nie korzystasz. Najlepiej będzie jeżeli spróbujesz je sprzedać. Tobie zwróci się część poniesionych kosztów, a rzeczy posłużą jeszcze komuś innemu. Dowiesz się ile pieniędzy wydałeś zupełnie niepotrzebnie i do zakupu kolejnej rzeczy podejdziesz z większą rezerwą. Poza tym oczyścisz swoją przestrzeń życiową z rzeczy, które niepotrzebnie zagracały Ci dom i umysł. Pamiętaj, że jeżeli sprzedasz coś przed sześcioma miesiącami od daty nabycia powstanie obowiązek podatkowy.

 

Zabrałeś(aś) się już za wiosenne porządki?

Dużo masz takich zbędnych rzeczy, za które ciężko się zabrać?

Zachęcam do zostawienia komentarza. Twoje zdanie jest dla mnie bardzo ważne.

Zapraszam również do zapisania się na Newsletter lub polubienia mnie na Facebooku, żeby być na bieżąco.