Własny warzywnik. Ile to może kosztować? Czy opłaca się uprawiać własne warzywa? Ile to pracy?

dynie warzywnik

Kwiecień to miesiąc pierwszego siewu warzyw. Jak tylko pogoda zrobi się przyjazna, ogrodnicy wezmą się za uprawę własnych warzyw. Smak i jakość tych własnych jest nieoceniona. Jeżeli wciąż masz wątpliwości czy zrobić sobie własny warzywnik, to ten wpis jest dla Ciebie. Dowiesz się z jakim nakładem pracy i pieniędzy się to wiąże oraz co zyskasz w zamian. Jestem laikiem w tym temacie – mam za sobą dopiero pierwszy rok uprawy, ale podzielę się moimi doświadczeniami. Sama szukałam takich informacji zanim zaczęłam ogrodniczą działalność;)

Nie mogłam się doczekać, żeby znów zamieszkać na wsi. Piękne widoki, bliskość natury, zwierzęta za oknem, zieleń przy domu… i jak tu nie wykorzystać takiego własnego kawałka ziemi. Mimo totalnego braku doświadczenia, postanowiłam spróbować swoich sił w uprawie roślin.

Postaram się jakoś klarownie przedstawić Ci moje pierwsze doświadczenia z warzywnikiem. Dane mogłyby być bardziej szczegółowe, typu: ile kilogramów warzyw zebrałam i ile czasu dokładnie poświęciłam na przetwory. W czerwcu urodziłam młodszą córeczkę, więc część spraw było mi trudniej zorganizować. Niestety część danych będzie na oko. Mam nadzieję, że w tym roku uda mi się zebrać więcej konkretnych informacji. Jedno jest pewne – każdy warzywnik będzie inny. Będzie mniejszy lub większy, w nim różny zestaw roślin, wymagających różnych prac. Moje doświadczenia potraktuj jedynie orientacyjnie.

Ile kosztuje warzywnik

Nasiona

Kupiłam sporo nasion – za dużo, ale z długim terminem ważności, więc część z nich została mi na kolejny rok.

W zeszłym roku posiałam:

  • Po pół paczuszki: sałata masłowa, lodowa i rzymska, szczaw, pietruszka naciowa, koperek zwykły i baldachimowy, szczypiorek, słonecznik, fasolka szparagowa zielona, szpinak, burak, rzodkiewka, cebula, pietruszka, brokuł.
  • Po 1 paczce: cukinia, marchew, fasolka szparagowa żółta.
  • 2 paczki ogórków.

Nasiona kosztowały łącznie 20,7 zł. Koszt dotyczy tylko tych zużytych, obejmując np. pół ceny, jeżeli zużyłam pół paczki.

Sadzonki

Kupiłam następujące sadzonki:

  • Cebula biała – 40 dag
  • Cebula czerwona – 20 dag
  • Por – ok. 50 szt.
  • Seler – ok. 25 szt.
  • Kapusta biała – 12 szt.
  • Kapusta czerwona – 2 szt.
  • Kalafior – 11 szt.
  • Pomidory – 12 szt.

Sadzonki można kupić na ryneczku. Wysiewa się je w maju, kiedy dni są już cieplejsze. Cebula była sprzedawana na wagę, reszta na sztuki. Pomidory kosztowały 1,5 zł/szt., reszta około 30 gr/szt. Razem sadzonki kosztowały mnie: 51,8 zł.

Podlewanie

Spisywałam zużyte litry wody tylko przez miesiąc, a warzywa podlewane były mniej więcej przez pierwsze dwa miesiące, później już raczej nie. Koszt podlewania będzie raczej „na oko”.

Zużyłam około 3 m³, co kosztowało mnie 7,8 zł.

narzędzia warzywnik

https://www.flickr.com/photos/pleuntje/5809787537/

Narzędzia i inne sprzęty

Kupiłam: łopatę, grabie, motykę, łopatkę, konewkę i opryskiwacz. Wybierałam najtańsze produkty. Zapłaciłam za nie razem około 140 zł.

Ponadto, kupiony został wąż ogrodowy z nosidłem za około 150 zł. Służy również do podlewania trawnika i innych roślin, wiec przyjmijmy koszt dla warzywnika – 75 zł.

Zbiory, przetwory, magazynowanie

Posiałam oczywiście więcej warzyw, tak żeby mieć zapasy na zimę, a nie tylko na bieżącą konsumpcję. W lato robiłam przetwory, a jesienią trzeba było zebrać pozostałość i zmagazynować na zimę.

Głównym kosztem przetworów były nakrętki i słoiki. Zbierałam słoiki przez parę lat z myślą, że będę je później wykorzystywać, ale w pewnym momencie przestałam, bo wydawało mi się, że mam ich wystarczająco dużo. Okazało się jednak, że jest ich stanowczo za mało. Gdy zaczęło mi brakować słoików, zaczęłam zbierać je po znajomych oraz dokupować. Musiałam kupić również dużo nakrętek, które się szybko zużywają i nie zawsze nadają się do ponownego użycia.

Wydałam razem 120,84 zł na 80 nakrętek i 59 słoiczków (niektóre były z nakrętkami).

Jesienią musiałam zebrać pozostałą: cebulę, marchew, pietruszkę, pora i selera. Pakowałam je do wszystkich większych pojemników jakie miałam w domu. Musiałam dokupić 3 wiaderka. Wybrałam najtańsze, za które zapłaciłam 45 zł. Warzywa przysypałam piachem, który został mi po budowie domu. Cebula leżała sobie luzem na strychu, później popakowałam ją w siatki po ziemniakach.

Łączny koszt magazynowania zapasów wyniósł 165,84 zł.

ogórki kwaszone przetwory warzywnik

Moje ogórki do kiszenia

Podsumowanie kosztów

Wszystkie koszty jakie poniosłam w związku z warzywnikiem w 2016 roku wyniosły około 461,14 zł. Wydaje się dużo, ale większość rzeczy będzie mi służyła przez lata. Same nasiona i sadzonki wyniosły 72,5 zł. Z drugiej strony, mam coraz większe plany, co do uprawy roślin, więc będą potrzebne pewne inwestycje. Planuję zakup zamrażarki, żeby mieć więcej miejsca na mrożonki. Przydałaby się jakaś taczka i beczki do robienia nawozów naturalnych. Może w przyszłości pomyślę nad jakąś folią. Póki co, tylko zamrażarka jest niezbędna, być może obędę się bez pozostałych rzeczy.

Ile czasu i pracy pochłania warzywnik?

Nie prowadziłam szczegółowych zapisków. Ciężko by mi było takie zrobić, ponieważ jako mama malutkich dzieci robię wszystko na raty. Każdą pracę wykonuję w między czasie i po trochu, na zmianę z zajmowaniem się dziećmi, bo a to pieluszka, a to na toaletę posadzić, a to obiad, a to mama włącz, a to mama daj, mama to i tamto…;) Na oko mogę powiedzieć, że ten mój średniej wielkości warzywnik nie był aż taki wymagający.

Samo sianie i sadzenie zajęło parę godzin rozłożonych na 3-4 dni. Powiedzmy, że po 2-3 godziny dziennie.

Bałam się odchwaszczania, ale okazało się, że nie jest tak źle. Wystarczyło poświęcić około godziny, góra dwóch raz w tygodniu. Dzięki regularnemu odchwaszczaniu miałam zadbany, czysty warzywnik, więc przy każdym wejściu w grządki nie było dużo pracy i nie była ona uciążliwa.

Z początku podlewałam moje roślinki codziennie, później co drugi dzień chyba, że padał deszcz. Podlewanie zajmowało mi kilkanaście minut wieczorem w dniu podlewania.

Prawdę powiedziawszy, trudno te czynności nazwać pracą. Dla mnie to była przyjemność spędzić trochę czasu na świeżym powietrzu. Często wymykałam się sama do warzywnika, więc miałam chwilę dla swoich myśli, trochę spokoju…Każdy rodzic zrozumie o co mi chodzi.

Sprawa robi się trochę trudniejsza, kiedy przychodzi czas na przetwory. Warzywa trzeba zerwać na czas, żeby nie przerosły i przerobić na jakieś smaczne zapasy. Albo przygotowujemy do mrożenia, czyli myjemy, obieramy, kroimy, blanszujemy, porcjujemy i mrozimy. Albo wkładamy w słoiki, czyli myjemy i wyparzamy słoiki, myjemy, obieramy, kroimy, ścieramy, układamy, pasteryzujemy itp. Pracy jest dużo i może zająć nawet kilka godzin dziennie. Latem powtarzałam, że to trochę niesprawiedliwe, że teraz jest tyle pracy, a zimą w ogóle, tylko się korzysta i chodzi po gotowe przetwory do piwnicy. Nie przejmuję się tyle dużą ilością pracy, co tym że moje dzieci są wówczas trochę zaniedbane. Na ogół, wtedy przez pół dnia są włączone bajki, żebym mogła popracować i tu się zaczynają pojawiać matczyne wyrzuty sumienia. Muszę również nadmienić, że oprócz własnych warzyw robiłam również przetwory z kupnych i otrzymanych owoców. Robiłam konfitury i kompoty z kupnych truskawek i czereśni, gruszki (kupione) w occie, jabłka prażone i w kompotach oraz powidła ze śliwek.

Nie zniechęciłam się dużą ilością pracy i w tym roku planuję uprawiać jeszcze więcej warzyw. Część z nich mi się nie udała w zeszłym roku, np. kapusta, brokuły czy kalafiory. W tym roku, mam nadzieję, że się udadzą. Będę próbować również uprawy innych, nowych dla mnie warzyw, takich jak arbuzy czy dynie.

warzywnik warzywa

https://www.flickr.com/photos/adactio/7920448808/

Co zyskasz zakładając warzywnik?

Ile zaoszczędzisz?

Spisałam koszty żywności naszej rodziny od lipca 2016 roku, kiedy to zaczęłam zbierać pierwsze warzywa, do marca tego roku (mamy kwiecień, więc marzec to ostatni pełny miesiąc). Porównałam je z analogicznym okresem rok wcześniej, kiedy nie miałam jeszcze własnego warzywnika. Wyszło, że w okresie kiedy mieliśmy własne warzywa wydaliśmy na jedzenie łącznie 404 zł mniej niż w poprzednim analogicznym okresie. Analizowałam 9 miesięcy, zatem miesięcznie zaoszczędziliśmy około 45 zł.

Nie są to duże oszczędności. Zważywszy, że na całą zabawę w warzywnik wydałam 461,14 zł można powiedzieć, że do interesu dołożyliśmy, ALE:

  • Należałoby wziąć pod uwagę, że jemy więcej. Moje dzieci rosną i jedzą więcej. Świeżo urodzone w czerwcu maleństwo po paru miesiącach zaczęło próbować pierwszych obiadków, a starsza córka urosła i zaczęła pochłaniać większe porcje posiłków.
  • Koszty narzędzi i innego sprzętu można by rozłożyć na paroletni okres ich użytkowania.
  • W piwnicy mam jeszcze dużo słoików z przetworami, więc oszczędności odczuję jeszcze przez parę miesięcy.

Z drugiej strony, planuję zakupić przynajmniej zamrażarkę, więc w tym roku również nie zwróci mi się własny warzywnik. Jest też pewny nakład czasu i pracy. Jeżeli ktoś lubi rozliczać swój czas w pieniądzach, które mógłby w tym czasie zarobić, warzywnik nie będzie dla niego opłacalnym zajęciem.

Ile warte są własne warzywa?

Na zyski z warzywnika można też spojrzeć z innej strony: ile kilogramów warzyw wyprodukujemy i ile będą warte w przeliczeniu na ceny sklepowe?

Trudno będzie mi wyliczyć ile kilogramów warzyw zebrałam, nie notowałam tego. Mogę jedynie podać jakąś przybliżoną wartość, taką na oko. Może w tym roku uda mi się to jakoś poważyć i pozliczać. Myślę, że to, co wyhodowałam byłoby dużo warte w przeliczeniu na pieniądze, które zapłaciłabym za nie w sklepie.

Samej marchwi wyhodowałam około 40 kg. Gdyby przyjąć obecną cenę około 2 zł/kg, to okazuje się, że miałam marchwi za 80 zł, a za nasiona zapłaciłam tylko 1,3 zł. Ustalając koszt kilograma warzyw powinnam wziąć pod uwagę koszty pracy, narzędzi i sprzętu, ale nie byłabym w stanie tego przeliczyć ze względu na zbyt małą ilość danych.

Oprócz warzyw na bieżącą konsumpcję, sporo zostało przeznaczonych na zapasy. Wiele kilogramów marchwi, cebuli, pietruszki i selera zimowało sobie w chłodnym pomieszczeniu. W zamrażarce miałam kilkanaście woreczków fasolki szparagowej. Zrobiłam też sporo przetworów: 42 słoiki o pojemności 0,9 l i ponad 100 słoiczków 0,5 l i mniejszych. Dużo z nich jeszcze zostało. Kupując gotowe przetwory w sklepach musimy sporo zapłacić. Za kilogram ogórków kiszonych w sklepie zapłacimy około 10 zł. Wysiałam dwie paczki ogórków za 5,4 zł i miałam z nich około 50 słoików różnych ogórkowych przetworów. Sporo ogórków też rozdałam znajomym, bo miałam ich za dużo.

Nie wszystkie warzywa mi pięknie wyrosły, niektóre w ogóle. Część przetworów mi się popsuła. Wyrzuciłam sporo popsutych warzyw, które leżakowały pod piachem, więc ze stratami też trzeba się liczyć.

pomidory warzywnik

Moje pomidory, różne odmiany

Niepieniężne korzyści

Własny warzywnik oprócz pewnych oszczędności daje również szereg korzyści niezwiązanych bezpośrednio z pieniędzmi:

  • To ogromna radość, kiedy coś wyrasta dzięki Twojej pracy, kiedy sam produkujesz sobie żywność.
  • To świetna sprawa móc sobie przynieść z ogródka własne warzywa na obiad. Wyskoczyć po nie w każdej chwili. Chcesz sałatę do chleba, proszę bardzo! Na kolację może cukinia z makaronem? Możesz ulegać zachciankom bez wizyty w sklepie.
  • Smak i zapach świeżych warzyw jest nieporównywalny z tymi marketowymi. Jakość zapewne też. Tak się zakochałam we własnych pomidorach, że całą zimę nie kupiłam ani jednego w sklepie, wyglądały tak nieapetycznie.
  • Możesz robić własne przetwory, mrozić i suszyć warzywa. Tylko pomyśl: kiedy masz ochotę idziesz do zamrażarki i wyciągasz własnoręcznie skomponowane warzywa na patelnie lub przygotowaną dynię na zupę krem. Zawsze masz pod ręką fasolkę czy groszek do obiadu…
  • Masz zapasy żywności.
  • Przebywasz więcej na świeżym powietrzu.

Rady dla początkujących

Mimo mojego amatorstwa, pozwolę sobie udzielić kilku rad zanim zabierzesz się za własny warzywnik. Jeżeli masz wątpliwości czy zakładać ogródek warzywny, zacznij na początku od czegoś małego. Posiej tyle warzyw, żeby mieć je na bieżącą konsumpcję i malutki zapasik, żeby zobaczyć też ile to pracy jest z przetworami. Za rok, jeżeli Ci się spodoba, zaszalej!

Jeżeli przeraża Cię nawet to, to posadź sobie chociaż ze dwa krzaczki pomidorów w doniczce i szczypiorek na parapecie. Doświadczysz przyjemnego uczucia „produkowania” żywności, posmakujesz prawdziwych rarytasów a nie jakichś tam importów. Być może złapiesz bakcyla

Jeżeli jednak jesteś zdecydowany, że chcesz zostać ogrodnikiem to:

  1. Zbieraj pojemniki:
  • Plastikowe małe – ja nazbierałam takie po mięsie i pieczarkach z marketu. Przydadzą się do sadzonek.
  • Plastikowe duże – do przechowywania zbiorów, zamiast wiaderek lub do robienia gnojówek. Może masz takie po remoncie, kapuście kiszonej lub inne.
  • Słoiki – do przetworów i obiadków dla dzieci.
  • Siatki po ziemniakach, pomarańczach czy innych owocach i warzywach. Przydadzą się do przechowywania Twoich własnych zbiorów.

2. Nie kupuj za dużo i zbyt drogo. Moje narzędzia i sprzęty były na ogół najtańszymi w sklepie i świetnie dają sobie radę. Nie kupuj też wszystkiego, co tylko znajdziesz w ogrodniczym. Będziesz potrzebował tylko podstawowych rzeczy, takich jak te.

3. Nie przesadzaj z nasionami. Wybór jest ogromny, po kilkanaście odmian jednego gatunku, można zwariować. Wybierz te podstawowe, po paczce.

4. Korzystaj z wiedzy innych. Ja wykorzystywałam wiedzę mojej mamy i teściowej. Niektóre pytania były z serii tych „głupich” i wywoływały uśmiech na ich twarzach ale cierpliwie tłumaczyły. Posiłkowałam się również oczywiście zasobami internetowymi;)

sadzonki pomidorów

Moje sadzonki pomidorów. Wyhodowane z nasion, które sama zebrałam

Moje wnioski

Własny warzywnik daje dużo radości ale też wymaga nakładu sporej ilości pracy. Praca ta nie jest ciężka, a wykonywana na świeżym powietrzu może być przyjemna;) Na początku wystarczy mały warzywnik, żeby przekonać się, czy spodoba nam się to zajęcie. Warto spróbować, żeby zobaczyć ile satysfakcji daje możliwość samodzielnego wyprodukowania żywności. Jak świetnie pachną, wyglądają i smakują nasze własne ekologiczne warzywka.

Mnie bardzo podoba się to zajęcie i zamierzam się rozwijać jako ogrodnik amator. W tym roku nie chcę kupować gotowych sadzonek – wysiałam nasiona w pojemniczkach na parapecie. Spróbuję również samodzielnie zbierać nasiona warzyw, tak żeby kupować ich jak najmniej. W zeszłym roku pozyskałam nasiona tylko z jednego gatunku pomidorów, z których byłam bardzo zadowolona. Obecnie mam już całkiem spore sadzonki pomidorów na parapecie.

Jeżeli tylko masz możliwość, koniecznie spróbuj wyhodować choć trochę swoich warzyw. Niech to będą chociaż pomidory w donicy na balkonie. Przekonaj się jaka to przyjemność zerwać sobie pomidora na chleb prosto z krzaczka.

 

Jakie są Twoje doświadczenia z uprawą warzyw? Czy to dla Ciebie przyjemność czy obowiązek?

Może masz dla mnie jakieś rady?

 

Zobacz także:

Jak oszczędzać na jedzeniu przy zachowaniu jakości odżywiania. 

 

 

To Cię może zainteresować: