Zainspiruj się zaradnymi kobietami. Zobacz, jakie metody stosują, żeby gromadzić oszczędności.   

Odłożyć pieniądze można na wiele sposobów. Nie jest to sztuka skomplikowana. Wystarczy wziąć monetę lub banknot, podejść do skarbonki i siup…Mamy oszczędności!

A tak na serio, to oszczędzanie jest problematyczne dla wielu osób. Większość znajduje świetne wymówki, żeby się tym nie trudnić. Ci, którzy wiedzą, jakie korzyści daje lepsza organizacja swoich finansów, w tym oszczędzanie, mają już swoje wypracowane systemy.

Poprosiłam kilka kobiet o to, żeby opowiedziały mi jak oszczędzają pieniądze. Chciałam się dowiedzieć, które metody preferują. Pomyślałam też, że i Tobie będzie łatwiej zorganizować sobie oszczędzanie, jeżeli poznasz sprytne sposoby innych kobiet.

Metody oszczędzania pieniędzy

Płać najpierw sobie

Jest to najlepsza metoda oszczędzania, ale też dość trudna. Wymaga dobrego rozeznania w naszych wydatkach. Najlepiej, jeżeli systematycznie spisujesz swoje wydatki. Polega na tym, żeby od razu po otrzymaniu dochodu odłożyć część na oszczędności, a to co zostanie przeznaczyć na codzienne wydatki.

Agata Cieplik, podróżująca programistka, prowadzi blog Cieplik podróżuje

Wyznaję zasadę, że najlepiej najpierw płacić sobie, a także opłacić (choćby na papierze) wszelkie rachunki, zanim przejdziemy do wydawania pieniędzy 🙂 Dlatego też zdecydowałam się otworzyć kilka celowych kont oszczędnościowych, na które z każdą wypłatą automatycznie przelewane są określone kwoty. Będzie to osobne konto na wydatki mieszkaniowe (cena wynajmu, rachunki za prąd itd.), konto „kartowe” (na spłacenie limitu na karcie kredytowej), a także osobne konto na oszczędności. W ten sposób, na koncie głównym zostawiam tylko niewielką kwotę, a w ciągu miesiąca płacę kartą kredytową, a jedyne konieczne wydatki (na które nie odłożyłam pieniędzy wcześniej), to jedzenie.

Moim najbliższym celem finansowym jest zbudowanie poduszki finansowej, która w razie potrzeby pozwoli mi spokojnie funkcjonować przez minimum 3 miesiące bez dochodu. A kiedy tylko uda mi się zrealizować ten cel – zacznę gromadzić fundusze na zakup nowego motocykla! Czemu nie robię tego już teraz? Bo uważam, że warto na raz skupić się na realizacji jednego celu. Dzięki temu, szybciej widać postęp w realizacji, co działa na mnie motywująco.

Oszczędzanie zyskuje na skuteczności, jeżeli je zautomatyzujemy. Jeżeli przelew zrobi się automatycznie, np. jako stałe zlecenie, może z czasem nawet nie będziesz zauważać, że masz do dyspozycji uszczuploną kwotę. Jeszcze lepiej, żeby oszczędności odkładać na osobne konto w innym banku. Jeżeli będziesz miała utrudniony dostęp do pieniędzy, to nie wydasz ich tak łatwo.

Svetlana Syo, właścicielka Mrs. Sporty

Otworzyłam jeszcze jedno konto w banku bez karty. Jak przyszłam do domu to ustaliłam zlecenie stałe, przelew raz w tygodniu – 50 zł z obecnego konta. Zniszczyłam dane do logowania on-line. Nie uwierzycie, ale za miesiąc zapomniałam w ogóle, że takie konto posiadam. Obudziłam się za 2 lata, kiedy realnie potrzebowałam pieniędzy, a tu niespodzianka, było 5 500 na koncie! 🙂

Marta, specjalista ds. reklamy i marketingu

Staram się zawsze przewidywać wydatki (włączając w to przyjemności i nieprzewidziane sytuacje) i jednocześnie skupiam się na celach długofalowych, jak remont, budowa, etc. Małymi kroczkami zarobione pieniądze przeznaczam na swoje cele, jednocześnie nie odmawiając sobie przyjemności, bo uważam, że życia nie można plasować w niekończącej się przyszłości, a każda dzisiejsza inwestycja to lepsze jutro! Żadnych zapisków nie robię, nie kalkuluję, operuję zaokrąglonymi kwotami, które mam w swojej głowie i raz na jakiś czas przeliczam na kalkulatorze, czy hajs się zgadza. I zazwyczaj tak jest!

Traktuję te „celowe” pieniądze, jakby ich nie było. Taki zabieg psychologiczny stosuję od lat i to pomaga nie dać ponieść się na zakupach! Ostatnio na przykład na takiej zasadzie zrealizowałam położenie kostki brukowej przed domem. Teraz jestem bankrutem przyjemnościowym, ponieważ zamrażam pieniądze na miesięczny pobyt na Zanzibarze. Taki jest plan i trzymam się go, wydatki ograniczam do tych najbardziej niezbędnych, wiedząc, że większą radość sprawi mi aktywny relaks na zanzibarskiej plaży, niż nowe buty za 500 zł. 

Metoda ta mobilizuje do racjonalnego wydawania pieniędzy. Zostaje Ci ograniczona kwota na zakupy i opłaty, więc zarządzasz nią tak, żeby Ci na wszystko starczyło.

Magda, autorka blogu Megliken 

Skorzystaliśmy z podpowiedzi Marcina Iwucia oraz Michała Szafrańskiego i obecnie pod koniec każdego miesiąca planujemy wspólnie budżet na kolejny miesiąc. Jak tylko dostajemy wypłaty, to na konta oszczędnościowe, na których zbieramy na: poduszkę finansową, wakacje, nowe auto i wesele siostrzenicy, przelewane są automatycznie pieniądze. Kolejnymi oszczędzanymi pieniędzmi jest fundusz wydatków nieregularnych, gdzie odkładamy m.in. na ubezpieczenie samochodu, domu, wydatki około bożonarodzeniowe, wymianę opon – czyli wszystko to, co zwykle nas w ciągu roku „zaskakiwało”. A za kilka tygodni jedziemy na rodzinne wakacje, na które sobie oszczędziliśmy przez rok i to jest najlepsza nagroda!

Na co dzień, nie wydajemy niepotrzebnie pieniędzy na nowe ubrania (chyba, że są niezbędne). Na wyjścia do kawiarni mamy wydzielone pieniądze i jak się skończą na dany miesiąc, to więcej kaw, lodów i ciastek nie kupujemy. Także dosyć mocno ograniczyliśmy wydatki na hobby i tzw. „przydasie”, na które wcześniej potrafiliśmy wydać nawet kilkaset złotych miesięcznie! A plany na przyszłość? Po uzbieraniu poduszki finansowej zaczynamy odkładać na emeryturę i studia dla córek!

Daria, autorka blogu podróżniczego Zew Przygody

Już od dziecka byłam perfekcyjna w chomikowaniu kieszonkowego. Zastanowię się trzy razy, zanim kupię kolejną (często niepotrzebną) rzecz. Kocham za to podróżować. Wraz z narzeczonym, staramy się wyjeżdżać po kilka razy w roku i na to przeznaczamy większość zarobków. Mamy ustaloną kwotę, którą co miesiąc odkładamy właśnie na ten cel. Oprócz tego, wszystkie monety, które poniewierają się po domu, wrzucamy do skarbonki. W ten sposób, po 3-4 miesiącach wyciągamy ze świnki po około 400 zł. Od niedawna prowadzę także „Domowy budżet w Excelu”, dzięki któremu mamy jeszcze lepszą kontrolę nad tym na co, kiedy i ile wydajemy. Oczywiście pozwalamy sobie czasem na inne przyjemności. Lubimy np. pójść na smaczny obiad do miłej knajpki:) Ale to podróże stanowią priorytet. Przez ostatnie pięć lat odwiedziliśmy ponad 20 krajów, spełniając w ten sposób wiele wspólnych marzeń – byliśmy m.in. na Malcie, Litwie, Andaluzji i Maroku. W 2015 spędziliśmy rok w Irlandii, a większość zarobionych pieniędzy przeznaczyliśmy na 2 miesięczną podróż po Azji Południowo-Wschodniej:) Warto było!

Bardzo dobrym pomysłem jest oszczędzanie ustalonego % od dochodów. Dzięki temu, kiedy zarabiasz więcej jednocześnie więcej oszczędzasz, ale też możesz ulec nieco inflacji stylu życia.

Agnieszka Jarzębowska, www.agnieszkajarzebowska.com

Oszczędzanie nie było moją mocną stroną, do czasu, aż po zajściu w ciążę miałam perypetie z ZUS-em i duży problem finansowy, gdyż nie otrzymywałam wynagrodzenia, które mi się należało. W tym pięknym czasie znalazłam się w sytuacji uzależnienia od pomocy innych (na całe szczęście miałam wyrozumiałego męża). Było to dla mnie bardzo niekomfortowe. Wtedy postanowiłam, że muszę coś zmienić i poszukiwałam informacji w jaki sposób zarządzać swoimi finansami. Zaczęłam od blogów finansowych, później czytałam książki, m.in. T.H. Eker „Bogaty albo biedny…”. Po wielu odkryciach, wypracowałam własny system oszczędzania. Mam prostą tabelę w Excel, w której po wpisaniu wynagrodzenia, wyliczają mi się procenty. I tak odkładam 15% na konto, które zarabia (nie do ruszenia), 10% na oszczędności długoterminowe, 10% na edukację, 5% na przyjemności, 5% na pomoc innym i 55% na codzienne wydatki. To cudowny sposób, bo zwiększając swoje wynagrodzenie, zwiększa mi się kwota na każdym koncie. I już wiem, że nigdy nie dopuszczę do sytuacji, w której nie będę miała dostępnych środków do życia.

Drobniaki do skarbonki

Dość znana i powszechna forma oszczędności. Ustalasz sobie jakie nominały wrzucasz do skarbonki. Mogą to być wszystkie pięciozłotówki, które Ci wydadzą w sklepie, mogą być wszystkie grosze albo jakiś konkretny banknot. Drugą opcją jest wrzucanie do skarbonki określonej kwoty w zamian za coś. Może to być 5 zł za każde przekleństwo lub 10 zł za każdy dzień bez papierosa.

Paulina Ostrowska, właścicielka gabinetu kosmetycznego Vessna i autorka blogu Mama Wikinga

Prowadzę jednoosobową firmę – gabinet kosmetyczny Vessna, także jako przedsiębiorca musiałam się nauczyć oszczędzać. Pierwsze zaoszczędzone pieniądze po otwarciu firmy wydałam na kolejny kurs makijażu permanentnego. Aktualnie zbieramy z mężem na wkład własny i poduszkę finansową do kredytu na mieszkanie. Na początku zbieraliśmy do skarpety, aktualnie pieniądze leżą na koncie oszczędnościowym (po kilku zdaniach zamienionych z Tobą). Zbieramy również do trzech skarbonek. Jedna to 5-złotówki na meble/sprzęty agd do mieszkania, drugi słoik to 10, 20, 50 groszówki oraz 1-złotówki na wakacje. Z kolei trzecia skarbonka jak łatwo się domyśleć służy do zbierania grosików, tak „na zaś”. W aucie mam jeszcze budżet na myjnie/odkurzanie czyli kilka lub kilkanaście 2-złotówek 🙂 Z czasem uruchomię chyba jeszcze jedno konto oszczędnościowe na kolejne kursy i inwestycje związane z moim gabinetem.

Zbieranie w ten sposób oszczędności jest proste i przyjemne. Oczekuje się z ciekawością reszty w sklepie, żeby ocenić, o ile wzbogaci się nasza świnka. Nie notuje się ilości wrzuconych pieniędzy, końcowy efekt jest zatem niespodzianką.

Wioleta Galla z blogu Mama Bloguje

My mamy system, że każdą pięciozłotówkę, która nam zostaje po zakupach wrzucamy do skarbonki. To oczywiście jest dodatkowa forma oszczędzania, oprócz przelania jakiejś sumy na konto oszczędnościowe. Po roku zbierania mieliśmy bonusowo ponad 1500 zł na wakacje. Przydało się! Tylko ludzie głupio patrzyli, gdy się piątkami płaciło. Byłoby pewnie więcej, ale często płacimy kartą;)

Alternatywa dla skarbonek

Ciekawym rozwiązaniem dla tych, którzy wolą płacić kartą jest udział w programie banku, typu smart saver. Możesz założyć w banku konto oszczędnościowe, na które będą przelewane drobne kwoty przy każdej transakcji. Sama wybierzesz, czy mają to być reszty kwot zaokrąglonych do pełnych 5 lub 10 zł, czy procent od kwoty transakcji (1-10%). Niestety nie znam nikogo, kto korzystałby z takiego rozwiązania. Jeżeli Ty korzystasz, to koniecznie podziel się opinią. 

Oszczędzam ekstra dochody

Większość osób, które znam, kiedy tylko wpadną im jakieś ekstra pieniądze do ręki, jadą na zakupy. Trzeba w końcu odbić sobie te miesiące posuchy. Zdarzają się też na szczęście osoby, które postanawiają odłożyć sobie nadwyżki pieniężne i dodatkowe zarobki. Skoro dajemy radę funkcjonować przy jakimś stałym poziomie dochodów, to każde dodatkowe zarobki mogłyby pomóc zbudować nam zabezpieczenie finansowe.

Małgorzata Bijak, autorka blogu Parabole 

Moje sposoby oszczędzania? Myślę, że są dosyć proste… ale zacznijmy od początku. Posiadam trzy konta bankowe oraz stosuję system kopertowy.

Mam zwykłe konto debetowe – na ten rachunek wpływają wszystkie moje wynagrodzenia i z tej karty opłacam wydatki stałe.

Drugie konto, to konto oszczędnościowe – na nim ustawione jest autooszczędzanie (z karty debetowej) oraz właśnie na to konto przelewam wszystkie nadwyżki pieniężne (pieniądze otrzymane na urodziny, święta oraz kwoty, które uda mi się zaoszczędzić z zaplanowanych wydatków – czyli np. zaplanowałam 200 zł na kupno butów, ale ponieważ wydałam 150 reszta trafia na konto oszczędnościowe). Konto oszczędnościowe traktuje jako konto „na przyszłość” – czyli zakładam, że to pieniądze, które wykorzystam na emeryturze.

Trzecie konto posiadam wspólnie z partnerem – co miesiąc każde z nas przelewa na nie ustaloną kwotę. Te pieniądze przeznaczamy na żywność, chemię, zakupy domowe, przyjemności. Aby ustalić kwotę, prowadziliśmy przez jakiś czas skrupulatne zapiski wydatków, dochodów itd.

Na konkretne cele mam też system kopertowy/skarbonkowy, np. koperta pies, wakacje, nowy laptop, niespodziewane wydatki. Cel pies już udało się zrealizować – okazało się to wbrew pozorom całkiem łatwe – regularne odkładanie określonej odpowiednio wcześniej kwoty, pozwoliło nam odłożyć wystarczającą ilość pieniędzy. Takie „kopertowe cele” rozpisujemy sobie w Excelu. Sprawdzamy jaka jest kwota, którą musimy odłożyć, ile mamy na to czasu i ile musimy odkładać w ciągu miesiąca aby cel zrealizować. Później ustalamy sobie priorytety i realne kwoty oszczędności. Jeśli pojawia się jakiś nowy cel, ale nie jesteśmy w stanie odkładać na niego odpowiednich kwot – ustalamy priorytety i zmieniamy kwoty odkładane do poszczególnych kopert.

Oszczędzam to, co zostanie

Ta metoda jest uznawana za mało skuteczną. Uważa się, że wówczas pieniądze wydawane są bez ograniczeń i na koniec miesiąca zostaje zbyt mało pieniędzy na oszczędności. Moim zdaniem, jeżeli jesteśmy świadomi, ile powinniśmy wydać w ciągu miesiąca i trzymamy się określonych kwot na poszczególne grupy wydatków, to da rade oszczędzać również i tą metodą. Myślę, że sprawdzi się przy nieregularnych zarobkach. Poziom wydatków powinniśmy utrzymywać na stałym poziomie, natomiast oszczędności mogą być raz większe, a raz mniejsze.

Alicja – Oszczędnicka

Stosuję systematycznie tylko jedną metodę płać najpierw sobie. Kiedy wpływa moja wypłata, płacę wszystkie rachunki. Nie tylko te za prąd, gaz i Internet, ale też „rachunki” na emeryturę, przyszłość mojego syna i fundusze celowe. Nadwyżki zazwyczaj dzielę na różne „rachunki” lub przeznaczam na wcześniej ustalony cel 🙂

W moim przypadku, nie sprawdza się zbieranie drobniaków do skarbonki czy korzystanie z oszczędzania „końcówek” przy płatnościach kartą. Bo najzwyczajniej w świecie stworzyłby mi się chaos w budżecie. A oszczędzanie tego, co zostanie, to nie jest żadna metoda. To prosta droga do popularnej wymówki „nie mam z czego oszczędzać.”

Jakie metody ja stosuję?

Dotychczas stosowałam mieszany system. Ważniejsze cele realizuję za pomocą metody płać najpierw sobie. Tą metodą odkładałam na początku miesiąca na konto starość i kredyt. Na mniej ważne cele oszczędnościowe dzieliłam to, co zostało na koniec miesiąca. Z tym, że wiedziałam ile powinnam wydać w ciągu miesiąca na poszczególne kategorie wydatków i ile powinno zostać.

Ponadto oszczędzam również wszystkie większe dodatkowe zarobki. Kiedyś zbierałam też „napiwki” z pracy do skarbonki. Raz na parę miesięcy wyciągałam z nich 200-300 zł.

Obecnie zamierzam wprowadzić budżetowanie. Na ogół, wszystkie finansowe plany trzymałam w głowie i z tego powodu do wydatków podchodziliśmy zbyt elastycznie. W praktyce oznacza to, że będę stosować metodę płać najpierw sobie do wszystkich oszczędności. W Moim skoroszycie rozpisuję sobie wszystkie planowane wydatki na kolejny miesiąc.

Wnioski

Poznałaś kilka metod oszczędzania. Co więcej, dowiedziałaś się jak oszczędzają inne kobiety. Każda z nich dzięki odpowiedniemu zarządzaniu finansami realizuje swoje cele i marzenia. Mam nadzieję, że Cię zainspirowały do pozytywnych zmian w finansach.

 

Stosujesz którąś z tych metod? Która wg Ciebie jest najskuteczniejsza?

Może znasz jakieś inne metody, koniecznie podziel się nimi w komentarzu?

 

Zapraszam Cię do polubienia mojej strony na Facebooku lub zapisania się na Newsletter, dzięki temu będziesz otrzymywać informacje o wpisach na bieżąco.

17 thoughts on “Zainspiruj się zaradnymi kobietami. Zobacz, jakie metody stosują, żeby gromadzić oszczędności.   

  1. Super metody. Z kilku osób powinnam brać przykład. Zresztą uważam, że każdy sposób na oszczędzanie jest dobry – o ile oszczędności przybywa a nie ubywa. Takie posty z przyjemnością będę czytać częściej.

  2. Świetny pomysł na post i bardzo ambitna realizacja :). Zawsze chętnie czytam o tym jak swoje cele realizują inne osoby. Poza tym – uwielbiam zaradne kobiety! Z chęcią zajrzę na blogi każdej z autorek.
    Bardzo dziękuję także za „zaproszenie” do posta 🙂
    Serdecznie pozdrawiam

  3. Korzystam ze smart saver w mBanku i jestem bardzo zadowolona. Praktycznie nie zauważam kwot, które odkładają mi się po każdej transakcji. Jestem na bakier z oszczędzaniem (ale pracuję nad tym 😉 ) i to jest jedyny sposób, który jak dotąd na mnie podziałał 😉

    1. Super! Miałam nadzieję, że ktoś opowie co nieco o tej metodzie:) Jeżeli to nie tajemnica, to może podzielisz się, ile można dzięki temu miesięcznie odłożyć?

      1. Ja ustawiłam sobie 3% od każdej transakcji (przelew, płatność kartą), bo takie kwoty są prawie niezauważalne, a u mnie miesięcznie wychodzi ok. 100zł.

        1. Tak na szybko przeliczyłam, że musisz wydać około 3300 zł, żeby się samo automatycznie zaoszczędziło 100 zł. Małe oszczędności w stosunku do wydatków. Nie jest to najlepsza metoda, ale najważniejsze że jest 😉 Trzymam kciuki za pracę nad oszczędzaniem!

  4. Malwino, świetny pomysł na artykuł i wiele świetnych pomysłów w nim zawartych! Zdecydowanie zamierzam wypróbować ten od Svetlany Syo, z kontem na które przelewam regularnie kwoty i do którego w ogóle nie zaglądam. Skarbonka nigdy mi się nie sprawdzała, bo z niej zawsze można coś wyjąć na parking czy drobne zakupy ;). Regularne oszczędzanie to nic innego jak nawyk, dotyczący finansów. I tak jak przy każdym nawyku, najważniejsze jest to, by znaleźć na niego swój własny sposób, taki który będzie działał dla nas. A dzięki Twojemu wpisowi jest się czym zainspirować. Dziękuję :).

    1. Racja, auto-oszczędzanie jest skuteczne, ale ja wolę mieć kontrolę nad każdą złotówką. Na co zbieram? ile ma zarabiać? ile już jest i ile trzeba jeszcze odłożyć? itd. Lepiej połączyć to z innymi metodami, np. płać najpierw sobie + koperty lub rozpiska w Excelu. Dzięki za miłe słowa. Również pozdrawiam!

      1. Zgadzam się, jak najbardziej. Do mnie bardzo przemawia wypłacanie najpierw sobie (i w ogóle koncepcja „profit first”, najpierw wypłacam sobie zysk, w przypadku działalności gospodarczej :)) i stara dobra koperta – wirtualne pieniądze z karty wydaję znacznie szybciej.

  5. Wydaje mi się, że pierwsza metoda wbrew pozorom nie jest taka trudna. Po prostu trzeba traktować te kwoty na oszczędności, jak rachunki 😉 I nie ma, że się zapłaci pod koniec miesiąca. Zaraz po wypłacie. Usiąść z kawą i dobrym ciachem i uregulować wszystkie „rachunki” 🙂

  6. Ja oszczędzam to, co zostaje. Kiedyś stosowałam metodę, że od razu przelewałam kwotę jaką chciałam zaoszczędzić na inne konto, ale kilka razy byłam w sytuacji, gdy przycisnęły mnie nagłe wydatki i musiałam wypłacać… mocno mnie to demotywuje, a kiedy jest się jednoosobowym gospodarstwem domowym czasami po prostu trzeba wydać pieniądze. 😉 Z kolei mniejsze kwoty oszczędności nie były dla mnie wystarczające. Akurat ja, gdy odkładam pod koniec miesiąca to, co zostało na koncie, oszczędzam w skali roku więcej. Są miesiące, że mało zostaje, a są takie, gdy bardzo dużo i jakoś się to wyrównuje. Z tym że ja bezwzględnie trzymam się zasady „1 rzecz kupuję – 1 rzecz wyrzucam”, więc w praktyce poza codziennymi wydatkami typu jedzenie i rachunki mało wydaję. A na podróże i większe przyjemności odkładam wcześniej.

    1. Robiłam jak Ty, ale widzę że jednak płać najpierw sobie jest skuteczniejsze. Trzeba jednak dobrze planować wydatki, żeby właśnie nic nas nie zaskoczyło. Dobrze zaplanować sobie budżet i od razu założyć ile na oszczędności, ile na regularne wydatki i ile na takie nieregularne (opał, prezenty na święta, wyprawka do szkoły itp). Ta metoda 1:1 też super;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *