Zbieraj grosik do grosika. Czy oszczędzanie na drobiazgach się opłaca? Ile można uzbierać?

Jeżeli bagatelizujesz oszczędzanie na drobnych sprawach, bo myślisz, że szkoda zachodu, a złotówka w tę czy we w tę nie sprawia Ci różnicy, to wiedz, że popełniasz duży błąd. Drobne sprawy mają to do siebie, że jest ich mnóstwo. Ich siła tkwi w ilości.

Kawa na mieście od czasu do czasu, codzienne zakupy w pobliskim dyskoncie czy mały drobiazg dla dziecka przy okazji zakupów, brzmią niewinnie ale potrafią brutalnie drenować naszą kieszeń. Spisywanie wydatków, porównywanie cen czy szukanie okazji cenowych wymaga trochę wysiłku i czasu, ale korzyści są większe.

Pamiętaj: żeby coś zmienić trzeba wyjść ze strefy komfortu.

Jeżeli już prowadzisz domowy budżet to pewnie wiesz, gdzie popełniasz błędy, które wydatki są zbędne i nad czym powinieneś popracować. Jeżeli jeszcze tego nie robisz, to gorąco Cię zachęcam do zapoznania się z tym wpisem.

Diabeł tkwi w szczegółach

Prowadząc budżet domowy dostrzeżesz, że większość zakupów dotyczy rzeczy małych, mających niewielki udział w wydatkach. Czymże jest mały jogurt za 1,29 zł. w porównaniu do tysięcy złotych, które zarabiasz. A jednak, takich jogurtów kupisz ze 20 w tym miesiącu i do tego po kilka, kilkanaście lub kilkadziesiąt sztuk innych produktów: 100 bułek, 25 bananów, 16 rolek papieru, 5 herbat, 1 masło i wiele innych. Uzbierają się setki pojedynczych produktów z kilkudziesięciu grup asortymentowych, które kupujemy co miesiąc. Jedzenie stanowi prawie jedną czwartą wszystkich wydatków gospodarstwa domowego, a to są przecież same drobne rzeczy. I na takich drobnych produktach właśnie, oszczędza się przeważnie w groszach, rzadziej w złotówkach. Ale każda zaoszczędzona kwota na jednym produkcie po zsumowaniu daje konkretny rezultat w skali miesiąca. Ja jeszcze dla lepszego zobrazowania mnożę miesięczne oszczędności przez 12 i wyobrażam sobie, co mogłabym kupić sobie za tę kwotę na koniec roku.

Przykład 1. Kowalski zjada codziennie 4 bułki. Codziennie rano kupuje świeże w osiedlowym sklepie po 85 gr./szt. Raz w tygodniu robi większe zakupy w markecie oddalonym 3 kilometry od jego domu. W markecie te same bułki kosztują 49 gr./szt. Gdyby kupował większą ilość bułek w markecie i mroził sobie na zapas, zaoszczędziłby na nich 1,44 zł. dziennie, tygodniowo 10,08 zł., miesięcznie aż 44,64 zł., czyli w skali roku byłoby to aż 535,68 zł. oszczędności.

Nawet gdyby to było tylko 10 gr. różnicy to miesięcznie mamy oszczędność 12,4 zł., czyli w skali roku to 148,8 zł., a to jest ładny prezent pod choinkę.

https://www.flickr.com/photos/wlodi/2537346232/in/photolist-4SdyCQ-5DfPwn

Jeżeli kupujesz miesięcznie setki produktów, załóżmy że 200 (100 bułek, 25 jogurtów, 1 margarynę, 1 szampon itd.), to oszczędność nawet 10 gr. na każdym z nich da nam 20 zł. miesięcznie. Każde kolejne 10 gr. daje kolejne 20 zł. oszczędności w miesiącu. Myślę, że można oszczędzić dużo więcej…

„Uważaj na małe wydatki. Niewielki wyciek zatopi wielki statek.”

Benjamin Franklin

Różne ceny tego samego produktu, nawet 50% różnicy na zwykłych produktach

Jak wiadomo, te same produkty potrafią być różnie wycenione w sklepach. Bardzo ciekawe porównania cen w sklepach znalazłam na stronie Dlahandlu. Są tam porównania cen koszyków dóbr w poszczególnych sklepach, innymi słowami mówiąc: ile zapłacimy za ten sam zestaw produktów w różnych sklepach. Są tam również informacje odnośnie cen pojedynczych produktów w poszczególnych sklepach i w różnych miastach oraz o cenie najwyższej, najniższej i średniej produktu. Cena za to samo opakowanie herbaty może się różnić aż o 13 zł (źródło przykładu). Cena czekolady może się różnić o 2 zł, a oleju o 4 zł Spore różnice bywają w sklepach należących do tej samej sieci marketów ale znajdujących się w różnych miastach.

Koszyk 50 dóbr potrafi różnić się ceną aż o 50 zł między sklepami, to daje średnio około 1 zł różnicy na każdym z produktów. Dla naszego przykładowego założenia 200 produktów, to aż 200 zł oszczędności miesięcznie, rocznie 2400 zł!

Różnice istnieją przy cenach regularnych, a do tego sklepy oferują jeszcze różne promocje, przeceny, wyprzedaże. Oczywiście trzeba do nich podchodzić racjonalnie i korzystać wówczas, kiedy planowaliśmy kupić dany produkt, a nie kupować tylko dlatego, że jest tanio.

Kolejnym sposobem na zaoszczędzenie paru groszy jest kupowanie tańszych zamienników. W sklepach można znaleźć bardzo dobre jakościowo substytuty produktów powszechnie znanych i reklamowanych. Często oferowane są pod marka własną marketów, produkowane są przez znanych i cenionych producentów, a mają o wiele niższą cenę od konkurencyjnych produktów.

Przykład 2. Zakłady Tłuszczowe Kruszwica oferują margarynę Smakowita, która jest reklamowana i dystrybuowana do większości sklepów w Polsce. Smakowita jest w 450-gramowym opakowaniu i można ją nabyć np. w cenie 3,19 zł (7,09 zł/kg.) w Tesco. Ten sam producent produkuje również margarynę dla JMD, czyli sieci marketów Biedronka, pod nazwą Wyborna Extra. Wyborna ma taki sam skład jak Smakowita, ale jej opakowanie jest większe o 50g. W Biedronce można ją kupić za 2,19 zł (4,38 zł/kg.). Różnica na tym samym produkcie, to ponad 1 zł biorąc pod uwagę różnicę w wielkości opakowania.

Przykłady można by mnożyć. O oszczędzaniu na kosztach wyżywienia przy zachowaniu jakości żywności pisałam już tutaj. Drobne oszczędności można osiągnąć nie tylko kupując taniej ale również starając się optymalnie wykorzystywać zakupioną żywność. Nie marnując jedzenia lub poprzez wytwarzanie własnych produktów.

Drobne oszczędności nie tylko na zakupach

„Człowiek biedny ceni sobie każdą złotówkę, bogaty każdy grosz”

Drobne kwoty można zaoszczędzić przy każdej okazji, nie tylko przy zakupach. Warto wyrobić w sobie racjonalne podejście do każdego wydatku, nieważne czy będzie to zakup za 1 zł czy za 100 tys. zł. Jeżeli sprzedawca da Ci opust 200 zł od ceny telewizora to się cieszysz, że tyle zaoszczędziłeś. Tym bardziej powinno Cię ucieszyć, że zmiana Twoich nawyków na lepsze, w podejściu do drobnych wydatków, też da Ci kilkuset-złotową oszczędność w ciągu miesiąca.

To jak gospodarujemy w domu również przekłada się na stan naszych oszczędności. To może być na przykład:

  • gaszenie świateł w pomieszczeniach, w których nie przebywamy,
  • zakręcanie wody podczas mycia zębów,
  • używanie wielorazowych ściereczek do sprzątania zamiast jednorazowych chusteczek,
  • używanie domowej roboty preparatów do czyszczenia,
  • używanie do ostatniej kropli kosmetyków i wiele innych.

Należy uważać również na niepozorne drobiazgi kupowane mimochodem i przy okazji. Może to być kieszonkowa książka przy okazji zakupów spożywczych, batonik lub zabawka dla dziecka, kolorowe czasopismo, kolejna świeczka zapachowa czy przekąska lub napój na stacji benzynowej. Możesz mieć już mnóstwo takich zbędnych rzeczy w  domu, ale tłumaczysz sobie, że niewiele kosztują a sprawisz sobie lub komuś radość. Ich jakość często pozostawia wiele do życzenia i po chwili lądują gdzieś w kącie. Książka okazuje się na tyle nieciekawa, że nie dajesz rady jej przeczytać albo już drugi raz do niej nie wracasz. Dziecko bawi się nową zabawką 5 minut i rzuca ją w kąt na stertę innych. Czasopismo to w większości same reklamy, a artykuły, które w nim są już czytałeś w jakimś innym, w zeszłym tygodniu. Jeżeli prowadzisz domowy budżet, to wiesz czy masz z tym problem czy nie i gdzie rozchodzą się Twoje pieniądze.

Przykład 3. Pani Nowak ma niskie dochody i ledwo jej starcza od pierwszego do pierwszego. Uwielbia odwiedzać swojego siostrzeńca i zawsze kiedy jest w sklepie,  kupuje dla niego drobny upominek. Bywając u siostrzeńca dwa razy w tygodniu, przywozi mu zawsze jakiś soczek, przekąskę lub zabawkę. Gdyby to zliczyć to wychodzi, że te drobne prezenciki kosztują Panią Nowak około 40 zł miesięcznie, czyli prawie 500 zł rocznie. W portfelu kogoś, kto ma trudną sytuację finansową 40 zł to niemała kwota. Dziecko obyłoby się bez prezencików, bo przede wszystkim uwielbia się bawić z ciocią. Pani Nowak tłumaczy, że to tylko 3 zł od czasu do czasu, gdyby jednak zapisywała swoje wydatki, zauważyłaby, że wydaje więcej i częściej na drobne podarunki niż myśli. Pani Nowak mogłaby te niewielkie kwoty zaoszczędzić na czarną godzinę, żeby poczuć się pewniej finansowo i w razie czego pozostać niezależną.

https://www.flickr.com/photos/pat00139/5521217173/

Czy liczę każdy grosz?

Nie biegam po wszystkich sklepach w okolicy, żeby porównać cenę, kiedy mam kupić produkt codziennego użytku. Zauważyłam jednak, w którym sklepie koszyk tych samych dóbr lub zamienników jest tańszy i to tam robię większość zakupów.

Długo sprawdzam ceny przed zakupem droższych rzeczy, ale przy minimalnych nakładach finansowych, czyli głównie w Internecie. Jeżeli sprawa wymagałaby jeżdżenia od sklepu do sklepu, to już uważam takie sprawdzanie cen za nieopłacalne. Czasami przepłacę za produkt, jeżeli mam większe zaufanie do danego sklepu.

Są sprawy na których nie lubię i nie chce oszczędzać, chociaż powinnam. Biorę totalnie nieekonomiczny prysznic – lubię jak woda leje się cały czas i nie mam najmniejszej ochoty tego zmieniać. Myłam się bardziej ekonomicznie, kiedy mieszkałam w bloku, wówczas ciepła woda była bardzo droga.

Są również sprawy, na których oszczędzam przesadnie. Czasami fukam na męża, że użyje do czegoś ręczniki papierowe zamiast starych szmat do tego przeznaczonych.

Wnioski

Warto włożyć trochę wysiłku w zmianę naszej postawy i zachowania wobec wydawania pieniędzy. Okazjonalne zaoszczędzenie paru złotych nie przełoży się od razu na nasze finanse, ale zmiana podejścia do wszystkich naszych wydatków, również tych drobnych, może zaowocować dużymi oszczędnościami. Porównując ceny między sklepami, czekając na różnego rodzaju zmiany cen oraz kupując tam, gdzie taniej, jesteśmy w stanie zaoszczędzić bardzo dużo. Na niektórych produktach będzie to tylko 10 groszy, na innych 1 zł, na następnych kilka złotych na sztuce, ale w przeliczeniu dla całego miesiąca to może być nawet kilkaset złotych. Nieocenione w tym przypadku jest spisywanie swoich wydatków, łatwo dostrzeżemy błędy, które popełniamy. Małe kwoty można oszczędzać również poprzez rozsądne użytkowanie tego co już posiadamy.

Trzeba po prostu mieć na uwadze podczas codziennych czynności, że każda drobna zaoszczędzona kwota, chociażby ta złotówka na margarynie, jest składową dużych oszczędności. Moim zdaniem warto analizować również małe kwoty.

 

A Tobie jak idzie oszczędzanie? Uważasz, że oszczędzając na drobnych wydatkach można się wzbogacić?